Co ja tutaj robię? #5 Historia pewnej blogerki

Napisz stronę O mnie. 
To moje zadanie na dziś. Ale jak O mnie, przecież dopiero co było Przedstaw siebie i swój bloga teraz znów o mnie.

Możesz użyć swój post z zadania 1 „Przedstaw siebie i swój blog”.

Ładne mi co. Jak ja mam być taka twórcza? Zamknij oczy i myśl o Anglii mawiała królowa Wiktoria do swoich 15 córek, wpychając je małżeństwem do łóżek połowy dostępnych książąt i królów w Europie. Moje motto powinno brzmieć: Otwórz oczy, ganiaj wzrokiem za raczkiem i myśl o Szwajcarii. W końcu to blog o Szwajcarii, nie o mnie. Karnawał w Bazylei się dzisiaj zaczął, największy wśród tutejszych karnawałów. Miałam o nim napisać, bo takie fajne zdjęcia porobiłam w zeszłym roku, a tu tymczasem znowu o mnie.

Ma być krótko, z przerwami, żeby nie zanudzać czytelników już na początku. Zamiast: Jestem Zuzia i lubię lalki nieduże, napisz jakąś historyjkę.

Przecież było fajnie.Skąd się tutaj wzięłam, co robiłam i nawet trochę śmiesznie. Ale niech im będzie. Napiszę jakąś historyjkę. Może będzie ciekawiej. Tylko krótko, żeby ktoś był w stanie to przeczytać do końca. Zrobione? Zrobione.

Pisklę płacze? Nie, śpi. To piszę dalej.

Wstaw widżet tekstowy z boku lub na dole bloga. Użyj podstawowych HTML, żeby wstawić zdjęcia lub hyperlinki. <„???xxx”> <co to jest????> <brrrr bzzzz auć> Buuuu. 

A ja myślałam, że niemiecki jest trudny. No to wstawiamy. Widżet ma być krótki, ciekawy i zachęcać do odwiedzenia strony O mnie. Zrobione. Krótko i o krowie. Powinno zadziałać. Na dole strony, bo z boku nie ma miejsca.To jeszcze zdjęcie, albo grafika na początku. Nie działa. Buuuu. Nie działa. Miałam być prostą blogerką, a tu mi jakieś hateemele wyjeżdżają. Wyjeżdżają i nie wracają. Dalej nie działa. Buuuu.

Tak, to są ząbki mamusi. Ząbkami się gryzie jedzenie. A ty masz ząbki? Pokaż mamusi ząbki? Nie! Nie pokazuj! Za późno. Marchewka z groszkiem na podłodze.

Strona O mnie jest zawsze ciekawsza, kiedy wstawisz swoje zdjęcie.

Jakie by tu zdjęcie wstawić? Dobra, to nad jeziorem 4 kantonów. Zawsze tam sobie robimy zdjęcie, jak przejeżdżamy. Powstała już mini kronika, zawsze w tym samym miejscu. Zawsze mam na sobie coś różowego. Raz nawet z pisklęciem się udało selfie pstryknąć.

Yyyyiiyyyy.

Tygrysku, co tam robisz?

Yyyyiiiyyy.

A, magnesikami się bawisz na lodówce. Dobrze, baw się, tylko nie bierz do buzi.

Zdjęcia wstawione. Strona o takim adresie nie istnieje. No jak nie istnieje??? A, nie ma internetu. Znowu się router zaciął. Trzeba tylko przeskoczyć przez barierki ochronne, powyciągać wszystkie możliwie głęboko pochowane przed małym kablem i zresetować. Jest.

Heeeeeeeee.Heeeeeeeee. He.

Kurczę, dorwał te zabronione. Trzeba znowu powiesić wyżej. Jak te dzieci rosną centymetr dziennie? Niedługo zabraknie lodówki.

Poddaję się. Kronika z 4 kantonów będzie kiedy indziej.

Na końcu zastanów się, czego oczekujesz od bloga. Chcesz żeby inni Cię obserwowali? Chcesz publikować swoje posty na facebooku? Może chcesz zwrócić na siebie uwagę jakiegoś wydawcy? 

Z wydawcą to może za daleko. Ale HTMLe już opanowałam. Wstawiamy link ze skrótem do obserwowania bloga. Obserwujesz ten blog. To ich wersja. Śledzisz tego bloga. To moja wersja. Tego bloga? Rany, dopełniacz zamiast biernika. Mówi się ten blog, nie tego bloga. Gdzie to się zmienia??? Nie wiem, poddaję się. Może będzie w jakiejś instrukcji później. Na razie mam błąd gramatyczny na głównej stronie O mnie.Super.

Jak robi kaczuszka? Kwa,kwa. A jak robią motylki? Farfalle, szmeterlingi latają po brzuszku. A jak robi kotek? Muuu. Jezu, MIAU. Kotek robi MIAU przecież. Dobrze, możesz się pobawić moim kapciem, tylko go nie bierz do buzi.

Linki do fanpage na fejsbuku też już są, na dole strony. Nawet sporo osób komentuje randki na fejsie, chociaż więcej wstawia tylko lajki. Lubię. Nie Lubię. Lubię. Nie Lubię. Lubię. Nie Lubię. No co jest znowu?

Nie, klawiatura nie jest fajna do zabawy. Be klawiatura, nie walimy rączką. Ekran też be.

O, dzisiaj jest 7777 wejść. Siódemka to cyfra szczęśliwa, czy diabelska? Nieważne, fajnie wygląda. 7777.

Co się stało? Czemu płaczesz? Jesteś śpiący? OK, pójdziemy spać. Luli laj.

Śpiący? 😉 Godzinka dla mnie. Wreszcie skończone.

Nowa strona O mnie gotowa, widżety, skróty i bzdety też.

Kurtyna.

Oklaski.

[blog_subscription_form]

Blogging U.

Co ja tutaj robię ? #2 czyli co nam mówi tytuł, a nie powinien

Epopei uniwersyteckiej część 2: Co mi w głowie siedziało, żeby tak nazwać blog?
Miało być oczywiste, ale nie że osiołkowi w żłoby dano, tylko że sam sobie to siano znajdzie. W sensie, wiadomo, że o Szwajcarii, ale nie „Ja w Szwajcarii”, „Mój blog o Szwajcarii” kawa na ławę, tylko tak yntęligęntniej jakoś. No i wyszło jak kura pazurem.
Się nawinął akurat kryzys gospodarczy z nieszczęsnym frankiem w zeszłym roku, więc pomyślałam – o, frank szwajcarski. Przecież wszyscy wiedzą, co to frank szwajcarski. Od razu będzie wiadomo o co kam an, a przy okazji dwie pieczenie na jednym ogniu: że niby tak poważnie bo o gospodarce, ale te randki to trochę finezji dodadzą. Więc wyszły Randki z Frankiem S. Nie szwajcarskim, bo by za długo było, poza tym przecież każdy wie, co to frank, to co mam się rozpisywać.
Po czym się okazało, że jednak nie wie. Ten Frank S. to twój chłopak w Szwajcarii? Profil matrymonialny dla Szwajcarów i Polek zakładasz na tych randkach? Jeszcze lepiej było po angielsku – Dating Frank S. – i dostałam słodkie propozycje spotkań towarzyskich z Tobago, Honolulu i Nibylandii. Kiedy nawet moja wszystkowiedząca szwajcarska połówka nie załapała, że to o jego walucie krajowej miało być, to zapadła decyzja -trzeba frankowi dopisać pełne nazwisko, inicjały nie wystarczą. I tak zostały Randki z Frankiem Szwajcarskim. Dla oczywistej oczywistości doszedł jeszcze dopisek „Szwajcaria made in Poland”. Propozycji matrymonialnych na szczęście coraz mniej. Jedną zresztą przyjęłam.
I jeszcze jakieś zdjęcie zobowiązujące do tytułu muszę wstawić. Frank, czy randka? Dobra, randka  – nad Renem.
Ps. Ten na górze to nie Frank S. Żeby nie wyszło, że taka materialistka ze mnie, dziubka z polską złotówką też sobie nie robię.
[blog_subscription_form]
Blogging U.

Co ja tutaj robię?

Hmm. Taka sytuacja jest.
Nie chodzi o to, że mam schizofrenię, rozdwojenie jaźni, cellulitis, czy też nagle mnie naszło na zastanawianie się nad własną egzystencją, tylko dostałam takie zadanie: Pokaż się, ktoś ty i po co ludziom zawracasz głowę tym swoim blogiem. Mój blog-gospodarz, czyli wordpress.com, wynajmujący mi łaskawie stronę, wziął mnie i zapisał na doszkalanie z blogowania w ramach Blogging University. Pierwsze zadanie: wyszczerz zęby w blogowym selfie i powiedz wszystkim, jaka to ty fajna jesteś. W dodatku mam czas tylko do północy, więc zamiast oglądać właśnie wyjący wiatr za berneńskim oknem – próbuję tu coś mądrego wymyślić na swój własny temat.
Tak po bożemu to już jest – w O mnie. Że się wzięłam z Polski do Helwetolandii zawinęłam jakiś rok temu i żeby sobie czas umilić w wolnych chwilach między bieganiem za raczkującym 3/4 Polakiem i 1/4 Szwajcarem a gotowaniem zupy serowo-czekoladowej dla 1/2 polskiej i 1/2 szwajcarskiej małżeńskiej połówki, skrobię sobie co nieco internetowym atramentem na blogu. A żeby nikt przypadkiem nie zapomniał, jaka to ja zabawna i złośliwa jestem, to wszystko  okraszam dużą dawką ironii i humoru. Prawdziwa Polka na obczyźnie. Tu dogryzam, tam marudzę, jeszcze trochę ponarzekam i pomruczę i oczekuję, że wszyscy będą mi za to bili brawo i mówili, że fajnie się mnie czyta.
 
To jak, fajnie się mnie czyta?
 
Blanka
[blog_subscription_form]
Blogging U.