Szwajcaria stawia czoła wirusowi. Szkoły, transport, usługi

„To bardzo szwajcarskie, szukać rozwiązań razem z branżami, zamiast decydować z góry”

Te słowa padły 16 kwietni z ust Alain Berset, członka szwajcarskiej Rady Federacyjnej i Ministra Zdrowia.

Członkowie rządu jak co dzień przedstawili mieszkańcom obecną sytuację w Szwajcarii. Tym razem jednak – podobnie jak 13 marca, gdy ogłaszano „lockdown” – wszyscy oczekiwali konkretnych dat. Kiedy skończy się „zamknięcie” Szwajcarii?

Patrzymy na ręce wirusowi

Szwajcaria przyjęła dość umiarkowaną metodę walki z koronawirusem. Podobnie jak w wielu innych krajach, większość ośrodków skupiających zgromadzenia ludzi zostało zamkniętych. Większość, ale nie wszystkie.

Nie zamknięto zakładów pracy i produkcji przemysłowej, mimo że takie obostrzenia wprowadziły na własną rękę niektóre kantony.

Nie wprowadzono zakazu wychodzenia z domu ani poruszania się po kraju – władze jedynie sugestywnie o tym przypominały i prosiły mieszkańców o stosowanie się do wytycznych. Na placach zabaw nadal bawiły się dzieci, żłobki pozostały otwarte przez cały czas. Życie sportowe przeniosło się do lasów, w góry i nad brzegi rzek i jezior. Wszystko oczywiście z zachowaniem zalecanego social distancing.

Jak będzie wyglądało teraz życie w Szwajcarii?

Pierwsza ważna data, kiedy z ulgą odetchną niektóre branże, to 27 kwietnia. Klienci – z zachowaniem obowiązujących zasad higieny – będą mogli wrócić do zakładów fryzjerskich, terapeutycznych i kosmetycznych, a także do sklepów ogrodniczych i budowlanych. Z zasady przyjęto założenie, że to branże, w których obłożenie klientów nie jest wysokie.

Podobnie do normalnego trybu wrócą placówki medyczne i szpitale, które od połowy marca – nomen omen – często stały puste. Wszystkie nie pilne i nie ratujące życia zabiegi zostały odwołane. Szwajcaria wolała chuchać na zimne i mierzyć się z kryzysem gospodarczym branży medycznej, niż z wysokim ryzykiem przypadkowego zarażenia pacjentów.

Jeżeli pierwsze otwarcie nie przyniesie gwałtownego wzrostu nowych zachorowań, 11 maja będą mogły wrócić do szkoły dzieci i młodzież. Władze podkreślają, że dzieci nigdy nie były postrzegane jako możliwe źródło roznoszenia koronawirusa, co jest sytuacją dokładnie odwrotną, niż w przypadku wirusa grypy.

Dlaczego więc szkoły nie zostaną otwarte już za kilka dni? Szkoły muszą mieć czas, aby przygotować się odpowiednio do tego kroku, a tydzień to zdecydowanie za mało.

Decyzję tłumaczy się też wzmożonym ruchem na ulicach dorosłych, którzy będą odprowadzać dzieci do szkoły, a także wzmożonym korzystaniem przez młodzież ze środków komunikacji publicznej.

11 maja powinny zostać też otwarte wszystkie pozostałe sklepy.

Co z restauracjami, barami i branża rozrywkową?

Prezydentka Szwajcarii Simonetta Sommaruga nie miała dla obciążonej kryzysem branży dobrej wiadomości.

Trzecia data, 8 czerwca, to według założeń termin powrotu do normalności szkół wyższych, średnich, zawodowych oraz muzeów, bibliotek i ZOO. Pozostałe placówki muszą uzbroić się w cierpliwość – na pewno nie zostaną otwarte przed 8 czerwca, ale kiedy dokładnie – nie wiadomo.

Co ważne, podjęto już decyzję, iż w tym roku młodzież kończąca szkoły zawodowe  nie będzie miała przeprowadzanych egzaminów szkolnych. Dotyczy to ponad 75 tysięcy uczniów. Podstawą uzyskania dyplomu zawodowego będzie dotychczasowa praktyka lub ocena nauczyciela.

Nie została podjęta dotychczas decyzja co do przeprowadzenia egzaminów maturalnych.

Szwajcaria jest bogata

Szwajcaria jest bogata – mówił przed kilkoma tygodniami Alain Berset, ogłaszając wprowadzenie ekonomicznego pakietu ochronnego dla firm. Większość przedsiębiorstw, których pracownicy zagrożeni są zwolnieniami, zdecydowała się zgłosić do tzw. Kurzarbeit („praca skrócona”). Oznacza to, że pracodawca może zredukować wymiar pracy do maksymalnie 50%. Tę część dotychczasowej pensji wypłaca przedsiębiorca, a 80% drugiej części jest pokrywana przez państwo. Pieniądze na ten cel pochodzą z funduszu dla bezrobotnych.

Około jedna trzecia zatrudnionych pracowników podlega obecnie ochronie w ramach Kurzarbeit. Co ważne, o państwową pomoc zgłosiły się również najważniejsze i największe firmy państwowe– kolej szwajcarska SBB, poczta szwajcarska, państwowa telewizja oraz publiczne szpitale. To precedens w gospodarczej historii Szwajcarii, bo jako państwowe spółki firmy te nie mogą być zagrożone bankructwem. Kurzarbeit został stworzony z myślą o pomocy prywatnym przedsiębiorcom. Jeszcze kilka dni temu mówiło się, że to bezprawne wykorzystywanie rządowego funduszu. Ze względu jednak na wyjątkową sytuację, również państwowe koncerny zostały dopuszczone do tej formy pomocy.

Pieniądze płyną szerokim (i łatwym strumieniem), ale wszystkie złożone wnioski będą dokładnie weryfikowane po zakończeniu epidemii. Jeżeli fundusze zostały przyznane nienależnie, pracodawcy będą zmuszeni do ich zwrotu.

Kurzarbeit to nie jedyna forma państwowej pomocy. Szacuje się, że w obecnej sytuacji ucierpi 1/4 gospodarki. Nawet przy założeniu, że plan wychodzenia z wirusa odbędzie się zgodnie z podanymi terminami, należy się liczyć z kosztami rzędu 25-50 miliardów franków.

W zdrowym ciele zdrowy duch. Tylko gdzie ćwiczyć?

Nie wszyscy przyjęli wczorajsze decyzje rządu z zadowoleniem.

Branża sportowa, w tym zamknięte od tygodni sale i kluby treningowe liczyły na pozytywną decyzję rządu dotyczącą ich otwarcia. Jak na razie nie zostały umieszczone w grafiku, ale nie składają broni. Będą przekonywały rząd, że są w stanie wprowadzić rygorystyczne przepisy, tak aby siłownie i kluby mogły działać.

Co ważne, z inicjatywą wyszły same kluby sportowe, stowarzyszone w organizacji. Zaproponowane przez nich środki dotyczą m.in ograniczenia ilości osób przebywających w sali sportowej, wyłączenia z użycia części przyrządów, tak aby ćwiczący zachowali między sobą dystans, czy też kilkukrotnej w ciągu dnia dezynfekcji urządzeń. Trenerzy i prowadzący zajęcia mają się powstrzymywać przed dotykaniem i poprawianiem pozycji ćwiczących i utrzymywać od nich znaczny dystans.

Być może propozycje zostaną zaakceptowane i kluby sportowe zostaną otwarte w drugim terminie, 11 maja.

Pusto na szwajcarskim niebie

Szwajcarskie linie lotnicze Swiss obsługują od marca tylko kilka kierunków lotniczych, głównie w Europie. W użyciu jest 6 z floty 91 samolotów. W najbliższym czasie nie jest planowane zwiększenie liczby połączeń. Minimalny plan lotów jest utrzymany przynajmniej do 17 maja.

Linia lotnicza przeżywa obecnie ciężkie chwile, ale ewentualna pomoc finansowa ze strony państwa będzie bardzo kontrowersyjna. Państwowe linie Swissair otrzymały już raz potężny zastrzyk gotówki od rządu, co nie uchroniło je od bankructwa w 2002 r.

Obecnie prezydentka Sommaruga zapowiada nieokreśloną pomoc Swiss, ale raczej w formie gwarancji bankowych.

Kolej na kolej

Od czasu lockdown szwajcarskie koleje notują spadek pasażerów o 90%. Nie oznacza to jednak takiego samego spadku ilości połączeń. Standardowy ruch krajowy jest obniżony jedynie o 15%. Generuje to bardzo duże koszty utrzymania przy minimalnych wpływach z biletów. Kolej nie ma prawa podnosić cen biletów w związku z kryzysem. Dodatkowo pasażerowie posiadający roczny abonament mogą zawiesić jego działanie na miesiąc, a kolej od tygodni jest zasypywana wnioskami o zwrot pieniędzy za niewykorzystane bilety.

Nadal nie funkcjonują połączenia międzynarodowe.

Władze kolei już tydzień temu zapowiedziały, że nie ma możliwości wprowadzenia normalnego ruchu w bardzo krótkim czasie. Stopniowe zwiększanie ilości połączeń będzie prawdopodobnie rozłożone na 3 etapy i przeciągnie się na kilka tygodni.

Łatwo się domyślić, że decyzja kolei jest powiązana z zaleceniami rządu o kontynuacji home-office wszędzie tam, gdzie to możliwe. Państwo za wszelką cenę chce uniknąć tłumów pasażerów w pociągach i na dworcach – co było codziennym obrazkiem w Szwajcarii sprzed epidemii. Nagły powrót Szwajcarów do biur i szturm na ograniczone publiczne środki transportu skończy się katastrofą.

Ogłoszenia o sytuacji na kolei można znaleźć tutaj

Co z wyborami?

To pytanie, które stawiają sobie obecnie…Polacy, nie Szwajcarzy.

Rząd nie podjął jeszcze decyzji co do najbliższych wyborów, które z racji wieloletniego doświadczenia organizacji wyborów korespondencyjnych, mogłyby się teoretycznie odbyć bez przeszkód.

Żeby zrozumieć, czym różni się organizacja wyborów korespondencyjnych w Polsce i w Szwajcarii zapraszam na stronę I’m not Swiss. Agnieszka Kamińska, autorka bloga, wyjaśniała niedawno, jak wyglądają wybory korespondencyjne w Szwajcarii i ile czasu zajęło wprowadzenie w życie tego systemu. Po więcej szczegółów zapraszam tutaj:

 

Kiedy powrót do normalności?

„Tak szybko jak możliwe, tak wolno, jak konieczne” – to zdanie ministra zdrowia Berset dokładnie podsumowuje działania Szwajcarii

 

 

Przeczytaj jeszcze o koronawirusie w Szwajcarii:

Szwajcaria walczy z koronawirusem. Sytuacja w służbie zdrowia i w gospodarce

Świat w erze koronawirusa. Jak bardzo zmieni się nasze życie?

 

 

Dodaj komentarz