Ostatnia Polka w Szwajcarii

Tytuł dzisiejszego artykułu jest przewrotny, a o co chodzi wie na pewno ten, komu wpadła już w ręce najnowsza książka Lamberta Króla, „Ostatni Szwajcar na ziemi”.

Lambert to dobrze znany autor wśród szwajcarskiej Polonii. W zeszłym roku wydał debiutancki tomik opowiadań „Merci Filmol”, a wcześniej przez kilka lat prowadził lokalne blogi „Paparental Advisory” i „Swiss Tales”.  Jego książka spotkała się z tak gorącym przyjęciem w Szwajcarii, że tym razem Lambert podbija polski rynek czytelniczy.

Ponownie z tomem opowiadań, ale już nie takich samych.

Kim jest Ostatni Szwajcar na ziemi?

To, czego Lambertowi nie można odmówić, to z pewnością wyobraźni. My, emigranci, możemy godzinami opowiadać, co to jest rösti i dlaczego właściwie Szwajcarzy to bogaty naród, a Polacy nie. Ale trzeba mieć w sobie nutkę szaleństwa, żeby z bitwy na smażone ziemniaki kontra placki ziemniaczane zrobić wojnę atomową, a ze świnki skarbonki – krwiożerczego robota do oszczędzania.

Każde opowiadanie ma innego bohatera, każda puenta zawiera jakąś cząstkę rzeczywistości. Chociaż puenta to za dużo powiedziane, bo to, co charakteryzuje Lamberta to niedopowiedzenie, brak jednoznacznej oceny i moralizmu. Wszystko w typowym dla siebie stylu mieszanki czarnego humoru, ironii, nostalgii i fantazji. To też sprawia, że książkę można przeczytać w jeden wieczór. Opowiadania są wciągające, ale krótkie. Zostawiają w nas niedosyt i chęć odkrycia następnej historii.

Lambert pokazuje Szwajcarię taką, jaka jest . Oczami imigranta, Polaka – ale nie tylko, bo wspólny los łączy wielu cudzoziemców.

Neutralny jak Szwajcar

Ale w tej książce nic nie jest proste i jednoznaczne. Meandry prawdy o życiu w tym kraju przewijają się między liniami tekstu, mocno ukryte. To niuanse, których na pierwszy rzut oka nie zauważamy, ale po przeczytaniu wydają nam się bliskie i znajome.

Stereotypy o Szwajcarii mieszają się tu losami współczesnej Polonii. Tych, którzy przyjechali, żeby lepiej zarobić i zostawili w Polsce swoje rodziny. Ale także tych, których Szwajcaria sama kusiła dobrym stanowiskiem i wysoką pensją. Na tyle wysoką, że przenieśli się tutaj na stałe.

To też nowa imigracja Polaków – rodziny, które przyjechały do „wygodnego życia”. Dzieci, które na podwórku mówią w dialekcie, a w domu nie chcą już pamiętać o swoim ojczystym języku.

Ta książka to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce poznać Szwajcarię od podszewki. Znajdziemy tu wszystko, co trzeba o niej wiedzieć, a o czym nie pisze żaden przewodnik turystyczny. Legendy o Wilhelmie Tellu i mity o tym, że każdy Szwajcar jest bogaty mieszają się z przypisywaną Szwajcarom ksenofobią i równouprawnieniem odbiegającym od standardów europejskich.

To jeszcze nie ostatni Lambert

Pierwszy raz przeczytałam książkę Lamberta jako e-book. Nie wszystkie opowiadania zrozumiałam od razu, nie wszystkie jeszcze odkryłam. Czegoś brakowało, dlatego kupiłam też wydanie książkowe. Wiem, że za kilka lat przeczytam ją ponownie i zobaczę te historie w zupełnie innym świetle.

Jeżeli mieszkacie w Szwajcarii i nie znaleźliście tu historii o sobie, to nic nie szkodzi. Mogę się założyć, że Lambert nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

Chcecie wiedzieć, za ile można kupić przyjaźń prawdziwego Szwajcara? Dlaczego Szwajcar nie zrozumie Polaka, dopóki nie zje ogórka kiszonego? Dlaczego Szwajcarzy niemieccy tak bardzo różnią się od Szwajcarów francuskich?

W Polsce książkę można kupić w wydawnictwie Seqoja

W Szwajcarii w sklepie internetowym tutaj

 

Recenzja poprzedniej książki Lamberta Króla, Merci Filmol. 

Dodaj komentarz