Moje randki z Frankiem Szwajcarskim

O co chodzi z tym Frankiem Szwajcarskim i kryzysem finansowym?

Wszystko miało być tak pięknie.

Stopniowo zbliżaliśmy się z Frankiem Szwajcarskim coraz bardziej do siebie. Chociaż wciąż pozostawałam nieco nieufna do jego sztywnych, szwajcarskich zasad i nudnej stabilizacji. Podjęłam jednak decyzję, że na najbliższy czas zwiążemy się ze sobą na stałe.

Ja i Frank, moja polska pensja i szwajcarskie wydatki.

Kto wywołał kryzys finansowy w Szwajcarii?

franki 2I nagle, kiedy wydawało mi się, że nasze wspólne życie jest już zaplanowane, w zimowy styczniowy poranek Frank postanowił mnie zdradzić.

I to nie z byle kim. Ta niewdzięcznica, Banque Nationale Suisse* postanowiła go uwolnić, rujnując życie nie tylko kilkuset tysiącom frankijskich kredytobiorców w Polsce i Europie.

W ciągu kilku godzin stabilny frank za 3,5 zeta skoczył do ponad 4,5 zł. Moja ciężko zarobiona polska pensja, która przez następne miesiące miała być pieczołowicie wydawana w Szwajcarii, nagle straciła na wartości prawie jedną trzecią.

I wszyscy zaczęli zadawać sobie pytanie: Dlaczego? Warum? Perche? Pourquoi?  Dlaczego Franku nam (mi!!!) to zrobiłeś?

Komu zależało na tym, żeby nie utrzymywać dalej sztywnego kursu Franka do Euro?

Giełda w Szwajcarii szalała na spadkach. Wartość rodzimego eksportu spadła o kilka miliardów. Szwajcarzy byli równie zaskoczeni decyzją swojego (przepraszam, swojej ) „La Banque” co reszta świata.

Dlaczego Frank Szwajcarski zdradził Euro?

Odpowiedzi udzieliła mi niezawodnie moja lepsza, szwajcarska połówka. Po prostu Szwajcarii znudziło się dopłacać wiecznie do kursu Franka. La Banque uznała, że rynek da sobie radę sam i nie musi już go więcej utrzymywać ze swoich funduszy. Niewdzięczna kochanka.

Co można zrobić w takiej sytuacji? Można założyć blog o Szwajcarii!

Po tej decyzji moja relacja z Frankiem przestała być już taka intymna. Zachowanie Franka było na bieżąco komentowane w prasie i telewizji. Ja za to  słyszałam stłumione pokątnie głosy: Aaa… to ona ma SZWAJCARSKIEGO chłopaka.

Nawet w pracy, na widok mojej dynamicznie powiększającej się sytuacji osobisto-rodzinnej usłyszałam na zebraniu – a jakże – finansowym : Wiesz, stosownie do okoliczności, to powinnaś nazwać syna FRANK.

I kto teraz powie, że Szwajcaria jest nudna?

* Narodowy Bank Szwajcarii czy też Schweizerische Nationalbank nie brzmi odpowiednio dramatycznie w tej historii zdrady. Za przykrą niespodziankę mogę ewentualnie winić Banca Nazionale Svizzera (bo to też „ona”, a nie „on”), ale kto by tam ufał bankowi pisanemu po włosku.

Ps: Szwajcarzy to jednak jajcarzy. Po tym, jak emocje trochę opadły, reklamują tanie wakacje w Europie dzięki „obniżce Euro”. Ha ha, no bardzo śmieszne.
WP_20150305_001

0 odpowiedzi do “Moje randki z Frankiem Szwajcarskim”

Dodaj komentarz