Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

dwujęzyczne dzieci w Szwajcarii

Moje szwajcarskie dzieci są trójjęzyczne.

Posługują się w miarę biegle i zrozumiale po polsku, włosku i po niemiecku.

W miarę biegle uwzględniając oczywiście ich wiek, bo jedno ma trochę ponad dwa lata, a drugie trzy i pół. O teorii względności z nimi nie porozmawiam, ale już o tym, co dzisiaj jadły na obiad i co nowego słychać u Misia Uszatka – jak najbardziej.

Chociaż, kto ich tam wie.

Może w żłobku rozmawiają z nimi po niemiecku o Einsteinie, w końcu mieszkamy w Bernie, które bardzo lubi się chwalić swoim najsłynniejszym obywatelem.

W każdym razie ja na pewno tego nie zrozumiem, bo w przeciwieństwie do moich dzieci nie znam dialektu berneńskiego. Czytaj dalej Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne
5 (100%) 2 vote[s]

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

kobiety na rynku pracy w Szwajcarii

Czy w Szwajcarii są potrzebni eksperci z zagranicy?

Nie, wcale nie.

Jest ich tutaj tysiące.

Wysoko wykwalifikowani, dobrze wykształceni, z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.

Siedzą w kuchni, gotują obiad dla dzieci i zdaje się, że nikt ich w tym społeczeństwie nie zauważa.

Ekspertki, nie eksperci. Czytaj dalej Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?
5 (100%) 3 vote[s]

Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Kolekcja Gurlitta w Bernie

Mili Państwo, dzisiaj będzie o gołych babach

O degeneratach, zniszczonych wojną ludziach, o złych nazwiskach i o tym jak polityka może wpływać na sztukę. Oraz o tym, jak  trudno 70 lat po wojnie osądzić jednoznacznie, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Myślicie, że będzie o aktualnej sytuacji w Polsce, żołnierzach wyklętych i konflikcie z Izraelem i Ukrainą?

Otóż nie, ta historia dotyczy Szwajcarii. I tak jak w thrillerach Hitchcocka najpierw będzie trzęsienie ziemi, a potem napięcie wzrośnie.

A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie od pewnego spotkania w pociągu z Zurychu do Monachium w 2010r.

 

Niemiecki strażnik celny zainteresował się starszym, dobiegającym do 80tki, dobrze ubranym panem, który przewoził w kopercie znaczną kwotę pieniędzy. Samo przewożenie gotówki przez granicę nie jest zakazane, ale starszy pan przyznał, że pieniądze uzyskał ze sprzedaży obrazu w Bernie. Padło podejrzenie o oszustwo podatkowe i dociekliwy celnik zapytał się wujka Google, co też ten wie o spotkanym pasażerze, niejakim panu Gurlitt. Czytaj dalej Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.
5 (100%) 3 vote[s]

Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Wychowanie dzieci w Szwajcarii

Moje dziecko zawsze jest brudne

Im bardziej deszczowy i ponury jest dzień, tym więcej moje szwajcarskie dziecko ma zabawy na najbardziej brudnym z możliwych placów zabaw. Takie jest przynajmniej założenie żłobków i przedszkoli.

Ogólnie przyjęta w narodowym referendum polityka prorodzinna mówi, że dzieci, aby się dobrze rozwijały muszą być brudne.

Do realizacji tego szczytnego celu służą oczywiście instrumenty ochronne takie jak kalosze i nieprzemakalne spodnie, ale i tak zdarzają się takie dni, kiedy z uśmiechem pełnym podziwu dla osiągnięć mojego berbecia żłobianka vel przedszkolanka mówi: Tak się dzisiaj dobrze bawił na placu zabaw, że był cały przemoczony, aż po pieluchę!

A ja, jako matka małego Szwajcara muszę pokazać, jaka jestem z tego dumna.

Z drugorodną było mi już łatwiej. Naprawdę?? Zjadała liście z ziemi? O, jak super!!! Tak, ja też uważam, że to słodkie.   Czytaj dalej Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?
5 (100%) 2 vote[s]

Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

jak nauczyć się szybko niemieckiego

Jak najszybciej i najprościej nauczyć się niemieckiego?

4 miesiące popełniłam pewien wpis, w którym przyznałam się, że nie znam niemieckiego.

I posypały się na mnie z tu i owędzia gromy, że przecież ja znam niemiecki! Do kitu, bo do kitu, no ale znam!

Ja też co prawda nigdy nie twierdziłam, że nic nie umięę i nie rozumięę, tylko że znam do bani. Jak na mój wysoce zintelektualizowany poziom ambicji, to stanowczo za mało.

I właśnie z okazji Nowego Roku i dotrzymywania nigdy niedotrzymywanych noworocznych obietnic postanowiłam natchnąć wszystkich nieprzekonanych do swoich własnych planów i napisać post motywacyjny.

Żeby motywacji było zadość, oznajmiam wszem i wobec, że ZNAM NIEMIECKI. Ha!

Jak mi się to udało osiągnąć w tak krótkim czasie?

Ostatnim razem było o tym, jak się nie nauczyć języka, nawet jak się bardzo chce.

To tym razem będzie o tym, jak się go nauczyć, jak standardowe metody zawodzą. Coś tam jednak co nieco z tego dojcza sklecę, więc dziś podzielę się tajemną wiedzą, jak można się samemu uczyć języka obcego.

A najlepsze – uważajcie, na sam koniec. Czytaj dalej Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!
5 (100%) 6 vote[s]

O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

Grudzień na przednówku, za oknem biało, więc najwyższy czas pomyśleć o prezentach dla rodziny. Dla siebie też, bo co będzie jak nam kolejną parę skarpet i majtek kupią. Dzisiaj będzie więc post o kupczeniu. Co powiecie na małe odkupienie win? Albo wyprzedaż grzechów? Może kilka dodatkowych lat w czyśćcu? No niestety, na takie zakupy w Szwajcarii jest szlaban. A przynajmniej w mojej, protestanckiej części Szwajcarii. I to już od dobrych 500 lat, wszystko przez niejakiego Martina Lutra, średniowiecznego pastora. Nie mylić z Martinem Luther Kingiem (dla niezorientowanych – to też co prawda pastor, tyle że amerykański i taki bardziej dwudziestowieczny).
A więc tenże Martin Luter uznał, że sprzedawanie- w zamian za odpuszczenie grzechów –  kopytek osiołka ze żłóbka Jezuska lub też małej kości czwartego palca świętego Nepomucena to marketing rodem z mikołaja Coca-Coli, a nie zachowanie godne świątobliwych średniowiecznych mnichów, nie mówiąc już o biskupach. Spisał więc listę wszystkich To-Do i Not-to-Do w kościele katolickim i 31 października 1517 r. przybił swoje słynne 95 tezy na drzwiach kościoła w Wittenberdze, co by się ludziska dowiedzieli, iż pobłądzili i muszą wrócić na drogę praworządności. Tak w skrócie można by opisać początki reformacji, największego rozłamu w historii chrześcijaństwa.
A tak na marginesie, przyznać się bez bicia, kto w listopadzie słyszał w kościele w Polsce na kazaniu, że przypada właśnie 500-lecie protestantyzmu? Czytaj dalej O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria
5 (100%) 2 vote[s]

Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

jak się nauczyć łatwo niemieckiego

Co jest nie tak z tym językiem? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

 

Za każdym razem, jak jestem w Polsce na wakacjach, to słyszę to samo zdanie:

Ty to już pewnie w tej Szwajcarii zostaniesz, co? Niemiecki znasz, pracę sobie dobrą znajdziesz, to po co masz do Polski wracać?

No i właśnie tutaj jest taki mały niuansik.

Bo ja wcale niemieckiego nie znam.

Więc o szukaniu pracy na lokalnym rynku nawet nie mam co myśleć.

Wiem, że zaraz znajdą się ekspaci, co powiedzą, że w korporacjach niemiecki nie jest konieczny i można dać sobie radę z angielskim, tylko że moje małe i kochane Berno tak trochę mało korporacyjne jest.

Dla tych, co nie w temacie – ekspaci to białe kołnierzyki przeniesione z ziemi nad Wisłą do ziemi pod Alpami.

Zazwyczaj na dobrze płatne kontrakty, werbowani u siebie w kraju, więc nikt od nich niemieckiego na dzień dobry nie wymaga.

To tak w skrócie rzecz ujmując – to nie ja.

Ja – to już mieszkam w Szwajcarii od dwóch i pół roku i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że po takim czasie powinnam już się z lokalsami dogadywać.

Więc uczę się tego niemieckiego i uczę i nie mogę się go nauczyć. W celu uniknięcia tak zwanych wielce pomocnych i dołujących rad w komentarzach od razu zaznaczę, co zazwyczaj jest zapisane małym drukiem na końcu strony: Czytaj dalej Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?
5 (100%) 2 vote[s]