Zasady Swiss-etykiety prosto i logicznie. Czy wiesz, kiedy popełniłeś faux-pas w Szwajcarii?

Co wypada, a czego nie wypada robić w Szwajcarii?

Jak się zachować, żeby nie wyjść na totalnego gbura?

Kilka podstawowych zasad Swiss-etykiety

W prawicy Twej dźwigasz ciężar honoru Szwajcarii

Pierwszy, podstawowy i kardynalny błąd w Szwajcarii, to salut typu żołnierz na warcie i trzymanie w prawicy czegokolwiek innego, niż dłoń witającego Cię Szwajcara. Porzuć Polaku odmęty spodni, rączki od teczki czy torby i wznieś swą pięciopalczastą prawostronną w mocnym uchwycie przywitania. Czytaj dalej Zasady Swiss-etykiety prosto i logicznie. Czy wiesz, kiedy popełniłeś faux-pas w Szwajcarii?

Dziękuję Państwu bardzo, mersi filmol czyli Polak po szwajcarsku a la Król

ksiązka o szwajcarii

Mersi filmol. To miał być taki ukłon w stronę dialektu szwajcarskiego. Francusko-niemiecka mieszanka ugrzecznionej, uprzejmiej Szwajcarii.

 

Tuż przed wydaniem dopadła go panika.

Sam nie wiedział, czego się bardziej bał – tego, że ludzie nie będą chcieli kupować jego książki, czy tego, że im się nie spodoba.

Ciekawe, czy będzie dużo hejtu? Bo to, że będzie jest prawie pewne. Pytanie tylko, czy mniej, czy więcej. Nauczył się już tego z polonijnych grup na fejsie. Pytanie o gruszkę czy pietruszkę, a tu 500 komentarzy, a co trzeci to: jak ci się nie podoba, to wracaj do Polski. Jak ci się tak w Polsce podobało, to po co wyjeżdżałeś do Szwajcarii? Czytaj dalej Dziękuję Państwu bardzo, mersi filmol czyli Polak po szwajcarsku a la Król

Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

dwujęzyczne dzieci w Szwajcarii

Moje szwajcarskie dzieci są trójjęzyczne.

Posługują się w miarę biegle i zrozumiale po polsku, włosku i po niemiecku.

W miarę biegle uwzględniając oczywiście ich wiek, bo jedno ma trochę ponad dwa lata, a drugie trzy i pół. O teorii względności z nimi nie porozmawiam, ale już o tym, co dzisiaj jadły na obiad i co nowego słychać u Misia Uszatka – jak najbardziej.

Chociaż, kto ich tam wie.

Może w żłobku rozmawiają z nimi po niemiecku o Einsteinie, w końcu mieszkamy w Bernie, które bardzo lubi się chwalić swoim najsłynniejszym obywatelem.

W każdym razie ja na pewno tego nie zrozumiem, bo w przeciwieństwie do moich dzieci nie znam dialektu berneńskiego. Czytaj dalej Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

kobiety na rynku pracy w Szwajcarii

Artykuł zaktualizowany 13 września 2019. Oryginalnie ukazał się  na blogu  Auslanderka w Szwajcarii 11 stycznia 2019r. 

Czy w Szwajcarii są potrzebni eksperci z zagranicy?

Nie, wcale nie.

Jest ich tutaj tysiące.

Wysoko wykwalifikowani, dobrze wykształceni, z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.

Siedzą w kuchni, gotują obiad dla dzieci i zdaje się, że nikt ich w tym społeczeństwie nie zauważa.

Ekspertki, nie eksperci. Czytaj dalej Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Kolekcja Gurlitta w Bernie

Mili Państwo, dzisiaj będzie o gołych babach

O degeneratach, zniszczonych wojną ludziach, o złych nazwiskach i o tym jak polityka może wpływać na sztukę. Oraz o tym, jak  trudno 70 lat po wojnie osądzić jednoznacznie, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Myślicie, że będzie o aktualnej sytuacji w Polsce, żołnierzach wyklętych i konflikcie z Izraelem i Ukrainą?

Otóż nie, ta historia dotyczy Szwajcarii. I tak jak w thrillerach Hitchcocka najpierw będzie trzęsienie ziemi, a potem napięcie wzrośnie.

A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie od pewnego spotkania w pociągu z Zurychu do Monachium w 2010r.

 

Niemiecki strażnik celny zainteresował się starszym, dobiegającym do 80tki, dobrze ubranym panem, który przewoził w kopercie znaczną kwotę pieniędzy. Samo przewożenie gotówki przez granicę nie jest zakazane, ale starszy pan przyznał, że pieniądze uzyskał ze sprzedaży obrazu w Bernie. Padło podejrzenie o oszustwo podatkowe i dociekliwy celnik zapytał się wujka Google, co też ten wie o spotkanym pasażerze, niejakim panu Gurlitt. Czytaj dalej Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Wychowanie dzieci w Szwajcarii

Moje dziecko zawsze jest brudne

Im bardziej deszczowy i ponury jest dzień, tym więcej moje szwajcarskie dziecko ma zabawy na najbardziej brudnym z możliwych placów zabaw. Takie jest przynajmniej założenie żłobków i przedszkoli.

Ogólnie przyjęta w narodowym referendum polityka prorodzinna mówi, że dzieci, aby się dobrze rozwijały muszą być brudne.

Do realizacji tego szczytnego celu służą oczywiście instrumenty ochronne takie jak kalosze i nieprzemakalne spodnie, ale i tak zdarzają się takie dni, kiedy z uśmiechem pełnym podziwu dla osiągnięć mojego berbecia żłobianka vel przedszkolanka mówi: Tak się dzisiaj dobrze bawił na placu zabaw, że był cały przemoczony, aż po pieluchę!

A ja, jako matka małego Szwajcara muszę pokazać, jaka jestem z tego dumna.

Z drugorodną było mi już łatwiej. Naprawdę?? Zjadała liście z ziemi? O, jak super!!! Tak, ja też uważam, że to słodkie.   Czytaj dalej Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

jak nauczyć się szybko niemieckiego

Jak najszybciej i najprościej nauczyć się niemieckiego?

4 miesiące popełniłam pewien wpis, w którym przyznałam się, że nie znam niemieckiego.

I posypały się na mnie z tu i owędzia gromy, że przecież ja znam niemiecki! Do kitu, bo do kitu, no ale znam!

Ja też co prawda nigdy nie twierdziłam, że nic nie umięę i nie rozumięę, tylko że znam do bani. Jak na mój wysoce zintelektualizowany poziom ambicji, to stanowczo za mało.

I właśnie z okazji Nowego Roku i dotrzymywania nigdy niedotrzymywanych noworocznych obietnic postanowiłam natchnąć wszystkich nieprzekonanych do swoich własnych planów i napisać post motywacyjny.

Żeby motywacji było zadość, oznajmiam wszem i wobec, że ZNAM NIEMIECKI. Ha!

Jak mi się to udało osiągnąć w tak krótkim czasie?

Ostatnim razem było o tym, jak się nie nauczyć języka, nawet jak się bardzo chce.

To tym razem będzie o tym, jak się go nauczyć, jak standardowe metody zawodzą. Coś tam jednak co nieco z tego dojcza sklecę, więc dziś podzielę się tajemną wiedzą, jak można się samemu uczyć języka obcego.

A najlepsze – uważajcie, na sam koniec. Czytaj dalej Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

Grudzień na przednówku, za oknem biało, więc najwyższy czas pomyśleć o prezentach dla rodziny. Dla siebie też, bo co będzie jak nam kolejną parę skarpet i majtek kupią. Dzisiaj będzie więc post o kupczeniu. Co powiecie na małe odkupienie win? Albo wyprzedaż grzechów? Może kilka dodatkowych lat w czyśćcu? No niestety, na takie zakupy w Szwajcarii jest szlaban. A przynajmniej w mojej, protestanckiej części Szwajcarii. I to już od dobrych 500 lat, wszystko przez niejakiego Martina Lutra, średniowiecznego pastora. Nie mylić z Martinem Luther Kingiem (dla niezorientowanych – to też co prawda pastor, tyle że amerykański i taki bardziej dwudziestowieczny).
A więc tenże Martin Luter uznał, że sprzedawanie- w zamian za odpuszczenie grzechów –  kopytek osiołka ze żłóbka Jezuska lub też małej kości czwartego palca świętego Nepomucena to marketing rodem z mikołaja Coca-Coli, a nie zachowanie godne świątobliwych średniowiecznych mnichów, nie mówiąc już o biskupach. Spisał więc listę wszystkich To-Do i Not-to-Do w kościele katolickim i 31 października 1517 r. przybił swoje słynne 95 tezy na drzwiach kościoła w Wittenberdze, co by się ludziska dowiedzieli, iż pobłądzili i muszą wrócić na drogę praworządności. Tak w skrócie można by opisać początki reformacji, największego rozłamu w historii chrześcijaństwa.
A tak na marginesie, przyznać się bez bicia, kto w listopadzie słyszał w kościele w Polsce na kazaniu, że przypada właśnie 500-lecie protestantyzmu? Czytaj dalej O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

jak się nauczyć łatwo niemieckiego

Co jest nie tak z tym językiem? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

 

Za każdym razem, jak jestem w Polsce na wakacjach, to słyszę to samo zdanie:

Ty to już pewnie w tej Szwajcarii zostaniesz, co? Niemiecki znasz, pracę sobie dobrą znajdziesz, to po co masz do Polski wracać?

No i właśnie tutaj jest taki mały niuansik.

Bo ja wcale niemieckiego nie znam.

Więc o szukaniu pracy na lokalnym rynku nawet nie mam co myśleć.

Wiem, że zaraz znajdą się ekspaci, co powiedzą, że w korporacjach niemiecki nie jest konieczny i można dać sobie radę z angielskim, tylko że moje małe i kochane Berno tak trochę mało korporacyjne jest.

Dla tych, co nie w temacie – ekspaci to białe kołnierzyki przeniesione z ziemi nad Wisłą do ziemi pod Alpami.

Zazwyczaj na dobrze płatne kontrakty, werbowani u siebie w kraju, więc nikt od nich niemieckiego na dzień dobry nie wymaga.

To tak w skrócie rzecz ujmując – to nie ja.

Ja – to już mieszkam w Szwajcarii od dwóch i pół roku i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że po takim czasie powinnam już się z lokalsami dogadywać.

Więc uczę się tego niemieckiego i uczę i nie mogę się go nauczyć. W celu uniknięcia tak zwanych wielce pomocnych i dołujących rad w komentarzach od razu zaznaczę, co zazwyczaj jest zapisane małym drukiem na końcu strony: Czytaj dalej Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?