Poradnik mamy imigrantki w Szwajcarii

Jestem Mamą-Imigrantką w Szwajcarii.

W Bernie mieszkam od ponad 5 lat i wydaje mi się czasami, że już wszystko wiem.

Przyjechałam tu z jednym berbeciem w brzuchu, a teraz mam już dwoje. Przeszłam przez wszystkie etapy wtajemniczenia mamy-cudzoziemki.

Od tego, że czuję się jak kosmitka na oceanie i nie rozumiem, co mówią do mnie inne rybki – do momentu, kiedy spotykam inną kosmitkę i z zapałem opowiadam jej,  jak to U NAS w tym oceanie jest.

Zapomniałam już zupełnie, jak to jest, kiedy człowiek ląduje w innym kraju, nie wie, od czego zacząć, w którą stronę ruszyć i co właściwie z sobą na tej emigracji zrobić.

Dlatego powstał poradnik mamy-imigrantki, co by inne kosmitki nie musiały już tego wszystkiego ode mnie wysłuchiwać, tylko z gracją i swobodą mogły się zanurzyć w oceanie szwajcarskich rybek.

Mama idzie na kawę

Podstawowy problem nowo przybyłych tu mam to – gdzie tu poznać nowe ludki? Bywa często tak, że mąż zacieśnia więzi z kolegami w pracy, a mama zostaje w domu z dziećmi i próbuje nagabywać sąsiadów, bo nic innego jej do głowy nie przychodzi. W kawiarni ciężko do kogoś obcego zagadać (helloł – jesteśmy w Szwajcarii!), no to gdzie?

Internet

Internet to nieprzebrane morze możliwości. Szczególnie dla osób, które lubują się siedzieć na Facebooku. Jest kilka grup skupiających Polaków w Szwajcarii, a kilka z nich dedykowanych jest szczególnie mamom. Są grupy lokalne (n.p Polacy w Zurychu; Polacy w Ticino; Polacy w Bernie; Polacy-Suisse Romande), są grupy tematyczne (Polscy Blogerzy w Szwajcarii; Byliśmy, widzieliśmy, polecamy – ciekawe miejsca w Szwajcarii; Szwajcaria aktywnie itp).

Są też grupy typowo mamuśkowe. Polskie Mamy w Szwajcarii (PMWS), czy też Szwajcaria aktywnie z dzieckiem. Wystarczy napisać, że szuka się przyjaznej duszy w najbliższej okolicy i zawsze się ktoś znajdzie.

Ja osobiście poznałam kilka fajnych osób dzięki blogowi i artykułom o dzieciach.

Lokalne ELKI

Mam trochę problem, jak opisać ELKI po francusku i włosku, tak, żeby były zrozumiałe dla osób z tych części Szwajcarii.

ELKI to w niemieckojęzycznej części spotkania Eltern-Kind, czyli Rodzice-Dzieci. Organizowane zazwyczaj w salkach kościelnych lub w dzielnicowych klubach spotkań mieszkańców. Z założenia są to 2-4 godziny tygodniowo, zazwyczaj przed południem, gdzie rodzice mogą przyjść ze swoimi małymi pociechami, napić się razem kawy a bachorki – pobawić w grupie. Nie są to zajęcia zorganizowane, ani płatne, raczej taka nieformalna grupa spotkań.

Jeżeli ktoś jeszcze nie pojął, jak wygląda szwajcarski model rodzinny, to ELKI świetnie się w niego wpisują. Mamy, które zajmują się dziećmi w domu, mogą „odpocząć” od domowych obowiązków w lokalnym klubie.

Warto zwrócić uwagę, że kościoły w Szwajcarii pełnią bardzo aktywną, społeczną rolę – i to bez względu na wyznanie osób. Często organizują wspólne posiłki, giełdy rzeczy używanych, spotkania karnawałowe dla dzieci itp.

Mama uczy się języka

Nie ma się co oszukiwać, większość z nas przyjeżdżając do Szwajcarii nie zna żadnego z obowiązujących tu języków obcych. Na szczęście, nie jest to problem tylko i wyłącznie Polek, a  znakomitej części cudzoziemek (i cudzoziemców).

Dlatego więc warto rozejrzeć się dookoła i po internecie. Można znaleźć całkiem niezłą gamę kursów językowych zorganizowanych przez miasto, gminę, lub różne prywatne instytucje.

MuKI

Szczególnie godne polecenia są kursy językowe Mama-dziecko MuKi (Mutter-Kinder), na które można zabierać ze sobą trochę starsze już dzieci (takie, co potrafią mówić). Takie kursy są często dofinansowane przez władze, bo ich celem jest integracja w społeczeństwie.

Ośrodki dla imigrantów/uchodźców

W Szwajcarii mieszka 25% cudzoziemców, wielu z nich do uchodźcy, którzy – z jednej strony dostają wsparcie od władz, a z drugiej – bardzo często pomagają dalej innym osobom. Dlatego też w takich centrach można spotkać się z ofertą (bezpłatnych często) kursów językowych lub konwersacji, zazwyczaj na podstawowym poziomie.

Miasto/ Urząd ds bezrobotnych

Gminy same często organizują kursy językowe. Są one albo bezpłatne, albo po obniżonej cenie. Informacje można znaleźć na stronie internetowej swojej gminy lub swojego miasta.

W ogóle warto zajrzeć na stronę swojej gminy. Nawet, jeżeli gmina sama nie organizuje kursów, to na pewno znajdzie się tam informacja, gdzie takie kursy w najbliższej okolicy można szukać. Duże miasta mają swoje urzędy ds. imigracji i tego typu informacje (lub kursy) dostępne będą właśnie tam.

Kursy językowe organizowane przy miejskich urzędach ds imigrantów są często dofinansowane przez miasto i są przez to tańsze.

Osoby, które rejestrują się w Urzędzie ds bezrobotnych (po niem. RAV) a wykonują zawód, na który jest zapotrzebowanie w Szwajcarii, dostają skierowanie na kurs językowy (płatny przez RAV), jeżeli doradca uzna, że umiejętności językowe nie są wystarczające. Nie są to kursy na bardzo wysokim poziomie, zazwyczaj kończą się na B1.

Kościoły

Jak dopiero co wyżej wspomniałam, kościoły są tutaj bardzo społeczne. Nie ma co czekać na trwogę od Boga, nawet jeśli któraś mama jest antychrystem w spódnicy. Ewentualnie katoliczką, a nie protestantką – i tak warto zajrzeć na parafialną tablicę ogłoszeń.

Przy okazji, w wielu miejscach w Szwajcarii organizowane są msze polskie. W Bernie np. jest miła pani Polka, która w salce parafialnej uczy inne Polki niemieckiego. Może w innych salkach parafialnych też się znajdą uprzejme Panie Polki.

Kursy językowe

Oczywiście, można zawsze skorzystać z kursów organizowanych przez liczne szkoły językowe. Najpopularniejsze są kursy w Klubschule Migros (Ecole-Club Migros, Scuola Club Migros), dostępne niemal w całym kraju. Oprócz tego inne, popularne szkoły językowe typu Alemania, Inlingua, Benedict.

Co do jakości – ile osób, tyle opinii. Niektórzy uważają, iż kursy z Migrosa są na niższym, niż średnia poziomie, co jest odzwierciedleniem też niższej ceny kursów.

Generalnie jednak, co by nie mówić, to kursy językowe są drogie i oscylują w granicach 500-800 Franków za 40h lekcyjnych (czyli 2-3 miesiące kursu wieczorowego).

Dziecko jest chore

Jak wiadomo, dzieci zazwyczaj są chore w sobotę w nocy, ewentualnie tuż przed świętami – dokładnie wtedy, kiedy wszystko już pozamykane i nie wiadomo gdzie szukać pomocy.

Kasa chorych

W Szwajcarii każdy rodzic ma obowiązek samodzielnie płacić za ubezpieczenie dziecka. I teraz powstaje pytanie: jaką kasę chorych i jakie ubezpieczenie wybrać?

Co do kasy chorych: raczej wybrać tę, co mają rodzice. Firmy oferują zniżki za abonamenty rodzinne, lepiej też szarpać się z jednym ubezpieczycielem, gdy dochodzi do rozliczeń, niż z kilkoma.

A jaki zakres ubezpieczenia? Największy sen z powiek spędza rodzicom wybór ubezpieczenia dentystycznego i ortodontycznego. W szkołach/gminach prowadzona jest profilaktyka dentystyczna, w ramach której raz na rok dzieci mają sprawdzane ząbki i higienę jamy ustnej.

Sprawdzane, ale nie leczone – to już trzeba załatwić na własną rękę. Dużo osób zastanawia się, czy warto ubezpieczać dzieci już jednoroczne czy dwuletnie. W końcu za dużo tam w zębach nie ma do roboty.

Dentyści są w Szwajcarii straaasznie drodzy i większość Szwajcarów wychodzi z założenia, że jednak warto ubezpieczyć już nawet maleńkie dzieci. Gdzieś to się tam zbiera w worku z ubezpieczeniami i w odpowiednim czasie się przydaje. Nie umiem z własnego doświadczenia powiedzieć, czy warto ubezpieczać ząbki dzieciom (moje mają), czy jednak opłaca się iść na żywioł i leczyć zęby tuż za granicą Szwajcarii, gdzie o wiele taniej.

Co do ubezpieczenia ortodontycznego – tu już stawki ubezpieczycieli kształtują się bardzo różnie. Bywa tak, że kasa chorych zwraca połowę kosztów, albo tak, że zwraca 90%, ale wtedy składki są o wiele wyższe. Tak więc trochę na chybił trafił. Na pewno warto porównać ofertę i tu niekoniecznie się kierować ubezpieczycielem dla całej rodziny.

Pediatra

Nie warto też zwlekać z wyborem pediatry. W dużych miastach powiedziałabym nie tylko wyborem – co wyszukaniem!

Tutaj trzeba samemu znaleźć sobie lekarza, który zaakceptuje (!) nasze dziecko i wpisze go na listę swoich pacjentów. Jeżeli nasza pociecha zachoruje, nie trzeba już panicznie obdzwaniać lekarzy w okolicy i szukać takiego, który zgodzi się przyjąć „obcego” pacjenta.

Wiele mam poszukuje lekarzy mówiących po polsku, bo nie znają lokalnego języka. Warto być świadomym, że większość lekarzy zna doskonale angielski lub inny język obcy, niekoniecznie obowiązujący w tej części Szwajcarii, gdzie akurat mieszkamy.

Druga ważna rzecz – to znalezienie najbliższej apteki, która pełni dyżur 24h. Oraz szpitala, który w nagłych przypadkach przyjmuje 24h.

Dziecko idzie do żłobka

Specjalnie piszę oddzielnie do żłobka (kita, creche, asilo nido),  a oddzielnie do przedszkola lub szkoły, bo w przypadku żłobka mamy wybór. A w przypadku przedszkola – nie.

Do żłobka przyjmowane są dzieci od 4 miesiąca życia – bo dokładnie wtedy kończy się szwajcarski macierzyński (ho, ho – ale poszaleli!).

To, co godne uwagi, to dwie rzeczy:

a) żłobki są bardzo drogie. Za 5 dni żłobka w tygodniu trzeba się liczyć z opłatami rzędu 2200- 2700 Franków miesięcznie. Rodzinom przysługuje dofinansowanie, ale co kanton/gmina/pensja, to inna zasada. Nie ma wyjścia, trzeba się dowiedzieć samemu, jakie zasady obowiązują w naszej gminie

b) żłobki są trudno dostępne. Bajki o tym, że zapisuje się dzieci, które się jeszcze nie urodziły trzeba odkurzyć i włożyć do segregatora „czysta prawda”. Inaczej czeka nas obdzwanianie dwudziestu żłobków w okolicy i wiszenie na liście oczekujących.

 A po co mi żłobek?

Wiem, że bardzo dużo mam ma dylemat moralny z oddaniem berbeciów do żłobka. To, co można zapisać na plus to fakt, że nie trzeba dzieci oddawać od razu na cały tydzień. Przy istniejących tu warunkach społecznych dwudniowa opieka w żłobku jest jak najbardziej normalna.

Ważne jest również to, że nasze dzieci od małego będą się rozwijały z językiem lokalnym – szczególnie, jeśli wychowują się w rodzinie polskojęzycznej.

Moje dzieci są najlepszym przykładem na to, jak świetnie radzą sobie dzieci wielojęzyczne (Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne). 

Dziecko idzie do Spielgruppe

A jeżeli nie do żłobka, to może chociaż do Spielgruppe? Google mnie przekonuje, że po francusku nazywa się to Garderie, a po włosku w ogóle się nie nazywa (Gruppo Mama ed io? Incontro di gioco?).

Spielgruppe jest płatne, trwa 2-3 h, raz lub dwa razy w tygodniu. Dzieci są tu pozostawione pod czujnym okiem opiekunek, a nie mam. Mamy idą w tym czasie do kosmetyczki.

W Spielgruppe bachorki nie tylko rozwijają swoje umiejętności pracy w grupie (na co w Szwajcarii kładzie się bardzo duży nacisk), ale też mają pierwsze doświadczenia z lokalnym językiem. To bardzo ważne, jeżeli potem mają uczęszczać do przedszkola i mieć kłopoty ze zrozumieniem innych dzieci.

Tak w ogóle, im szybciej dzieci uczą się różnych języków, tym lepiej. Mówię Wam to ja, lingwistka z zawodu, która z niejednego obcojęzycznego pieca chleb jadła i nawet jako stara kwoka nauczyła się niemieckiego.

Dziecko idzie do szkoły

Obowiązek szkolny w Szwajcarii jest dla dzieci od – mniej więcej – czwartego roku życia. Mniej więcej, bo w niektórych kantonach jest od trzeciego. Czasami jest to dwu- ( lub trzy-) letnie przedszkole, czasami nazywa się już to szkoła.

Zazwyczaj jednak obowiązuje ta sama zasada, czyli że punkt odcięcia rocznika jest w lipcu/sierpniu. Dzieci z danego rocznika urodzone później muszą poczekać jeszcze jeden rok. Natomiast dzieci urodzone niewiele wcześniej – czyli w czerwcu lub lipcu – mogą wybrać. Jeżeli rodzice uznają, że chcą z dziećmi posiedzieć w domu dłużej, to maluchy rozpoczynają naukę szkolną w wieku 5, a nie 4 lat.

Zaczynamy przedszkole

Dzieci do przedszkola nie zapisuje się samemu. W okolicach grudnia rodzice z nowego rocznika dostają od gminy komplet dokumentów i formularzy do wypełnienia i to gmina decyduje, do którego przedszkola/szkoły nasza pociecha będzie zapisana.

Rodzice mają prawo do odwołania się od tej decyzji. Krążą legendy, że niektórym się udało – to w dużej mierze zależy od dobrej woli kierownictwa szkoły.

Można wybrać dla dziecka przedszkole prywatne (np. Montesori) i jeżeli zaznaczymy to w odpowiednim formularzu, to nasze dziecko spełnia obowiązek szkolny w rozumieniu szwajcarskich przepisów.

….i po przedszkolu

Najważniejsza informacja, od której każdej mamie grdyka zastyga nieruchomie w gardle, a oczy robią się większe od 5 Fr. Przedszkole jest do godz. 12, a szkoła ma przerwę obiadową – również od tejże 12.00. Wtedy dzieci karnie maszerują do domu na obiadek, który im karnie przygotowały mamusie.

A jak mama w pracy?

Trzeba się dobrze zorientować w ofercie dodatkowej, która jest u nas w okolicy. Maluchy przedszkolne często mogą być odbierane przez pobliskie żłobki – ale często też żłobki nie chcą „obcych” czterolatków i akceptują tylko swoje, „byłe” dzieci.

Inną opcją jest tzw. Tagesmutter, czyli mama na etacie opiekunki, która zajmuje się 4-5 dzieci do czasu powrotu ich rodziców z pracy.

Opiekunka? Ciężki temat. Opiekunki są w Szwajcarii bardzo drogie, to zawód jak każdy inny, trzeba ją oficjalnie zatrudnić i opłacić ubezpieczenie jako pracodawca. I dlatego mało kogo na to stać. Pozostaje opcja au-pair, która też jest regulowania prawnie, np może to być tylko osoba do 26 roku życia, która musi mieć przez pracodawcę opłacony kurs językowy i własny pokój.

Są jeszcze „świetlice”, czyli po niemiecku Tagesschule/ Tägi lub Horty. Ale – po pierwsze nie każda szkoła lub gmina ma obowiązek ich organizowania. Czasami po prostu ich nie ma.

Po drugie – często są poza budynkiem szkoły (który z zasady jest zamknięty na czas przerwy obiadowej), więc nasze małe jeszcze dzieci mogą sobie nie dać same rady. Zanim zapiszecie dzieci do Tagesschule, upewnijcie się, że ktoś przyjdzie odebrać biednego czterolatka ze szkoły i zaprowadzi do „świetlicy”.

Mama ma problem

Z dzieckiem.

Czy to małym, czy też już takim pyskatym, co to od ziemi odrosło i nos ma wyżej niż własne ego.

O pomoc w problemach wychowawczych i opiekuńczych można się zwrócić do Doradztwa dla Matek i Ojców (Mütters- und Vätersberatung, Centre de Puericulture). Regionalne centra znajdują się m.in w Zurychu, Bernie, Zug, Aargau czy Baden.

Doradcy mówią często w więcej niż jednym języku, ale warto telefonicznie sprawdzić, czy przyjmie nas akurat ktoś, kto się z nami dogada.

O czym można porozmawiać w takim centrum doradczym? Od odparzeń po pieluchach i buncie trzylatka, po siedzenie godzinami przed komputerem czy podgryzanie warkoczy koleżankom z klasy. Od dzidziusia po nastolatka.

Przy centrach doradczych są też często zlokalizowane giełdy pracy dla latorośli – jeśli chcą sobie dorobić w wolnym czasie, lub jeżeli mamy ich już dosyć i mają sobie sami zapracować na kieszonkowe.

Dziecko uczy się polskiego

Polskiego dziecko może się uczyć, bo na przykład w Szwajcarii jest tylko parę lat i wróci do polskiej szkoły.

Albo rodzicom bardzo zależy, żeby nauczyło się poprawnie pisać i czytać po polsku.

W Szwajcarii jest kilka możliwości nauki polskiego.

Po pierwsze, Szkoła Polska przy Ambasadzie w Bernie, oraz ta sama Szkoła z siedzibą w Zurychu.  Oprócz tego jest szkoła polska w Genewie, w Bazylei, Polska Szkoła im. Macieja Płażyńskiego w Lozannie- Marly oraz  Polska Szkoła przy Polskiej Misji Katolickiej w Zurychu. 

Nauczanie zdalne oferuje Polska Szkoła Internetowa Libratus.

Uff, to prawie wszystko.

Jak tam, mamy kosmitki?

Czujecie się już trochę jak rybki w szwajcarskim oceanie?

Ticino na weekend! Dolina Verzasca

Verzasca

James Bond płakał, jak skakał.

Płakał, bo jego skok z tamy w dolinie Verzasca trwał zaledwie kilka sekund, a potem pobiegł ratować świat, zamiast odkrywać piękno kantonu Ticino.

Na szczęście my mamy więcej czasu – cały weekend na okolice jeziora Maggiore i jedną z najpiękniejszych dolin, Verzasca. Pierwszy dzień spędziliśmy na aktywnym zwiedzaniu Locarno, Ascony i Brissago. Dzisiaj czas na trochę adrenaliny i aktywności.

Czytaj dalej Ticino na weekend! Dolina Verzasca

Weekend w Ticino. Locarno, Ascona i Brissago

A może by tak na weekend w Ticino nad wodę?

Morza szum, ptaków śpiew… Weekend w Ticino to doskonała okazja.

A moment, Szwajcaria nie ma dostępu do morza.

Ale po co komu morze, jak ma Lago Maggiore! Śródziemnomorski klimat, plaże z widokiem na alpejskie szczyty, odpoczynek w cieniu palm a na deser skok do krystalicznie czystej, szmaragdowej toni. Czytaj dalej Weekend w Ticino. Locarno, Ascona i Brissago

Ostatnia Polka w Szwajcarii

ostatni szwajcar na ziemi

Tytuł dzisiejszego artykułu jest przewrotny, a o co chodzi wie na pewno ten, komu wpadła już w ręce najnowsza książka Lamberta Króla, „Ostatni Szwajcar na ziemi”.

Lambert to dobrze znany autor wśród szwajcarskiej Polonii. W zeszłym roku wydał debiutancki tomik opowiadań „Merci Filmol”, a wcześniej przez kilka lat prowadził lokalne blogi „Paparental Advisory” i „Swiss Tales”.  Jego książka spotkała się z tak gorącym przyjęciem w Szwajcarii, że tym razem Lambert podbija polski rynek czytelniczy. Czytaj dalej Ostatnia Polka w Szwajcarii

Najpiękniejszy kanton Szwajcarii – Ticino jest boskie!

1 dzień w Ticino

Ticino to najpiękniejszy region Szwajcarii – nie dziwne, że jest obiektem pożądania nie tylko samych Szwajcarów, ale też rzeszy turystów.

Ten południowy kanton jest trochę jak drogocenna perła – plecami muszli odwraca się na północ kraju, a cały swój urok czerpie z włoskiego, śródziemnomorskiego klimatu. Czytaj dalej Najpiękniejszy kanton Szwajcarii – Ticino jest boskie!

15 najlepszych aplikacji, bez których ciężko jest żyć w Szwajcarii

Zauważyliście, że od czasu koronawirusa zrobiliśmy się bardziej digitalni? Więcej laptopów i home-office, więcej wiszenia na komórkach. Dzisiaj niezbędnik każdego „nowego Szwajcara” – 15 najlepszych aplikacji na telefon, bez których ciężko tu żyć.

A które bardzo ułatwiają nam życie.

Czytaj dalej 15 najlepszych aplikacji, bez których ciężko jest żyć w Szwajcarii

Szwajcaria stawia czoła wirusowi. Szkoły, transport, usługi

„To bardzo szwajcarskie, szukać rozwiązań razem z branżami, zamiast decydować z góry”

Te słowa padły 16 kwietni z ust Alain Berset, członka szwajcarskiej Rady Federacyjnej i Ministra Zdrowia.

Członkowie rządu jak co dzień przedstawili mieszkańcom obecną sytuację w Szwajcarii. Tym razem jednak – podobnie jak 13 marca, gdy ogłaszano „lockdown” – wszyscy oczekiwali konkretnych dat. Kiedy skończy się „zamknięcie” Szwajcarii? Czytaj dalej Szwajcaria stawia czoła wirusowi. Szkoły, transport, usługi

Szwajcaria walczy z koronawirusem. Sytuacja w służbie zdrowia i w gospodarce

koronawirus w Szwajcarii

Jak Szwajcaria walczy z koronawirusem?

Szwajcaria wysuwa się na czołówkę państw światowych dotkniętych koronawirusem. Zgodnie z danymi Worldometers, jest obecnie na 8 miejscu pod względem potwierdzonych przypadków zakażeń.

W jaki sposób kraj podszedł do walki z wirusem i jak to wpływa na lokalną gospodarkę?

Zaledwie tydzień temu napisałam post o tym, jak bardzo koronawirus zmieni nasze życie. Nie przewidziałam jednak dwóch rzeczy. Tego,

a)  jak bardzo moje przewidywania okażą się słuszne

b) że zmiany nastąpią tak szybko

Czytaj dalej Szwajcaria walczy z koronawirusem. Sytuacja w służbie zdrowia i w gospodarce

Świat w erze koronawirusa. Jak bardzo zmieni się nasze życie?

Świat się zmienia, właśnie teraz

W miniony poniedziałek Rada Federalna Szwajcarii ogłosiła na konferencji pełne „wyłączenie” kraju. Kto śledził w tym czasie niusy w swoim telefonie? A kto włączył radio lub telewizor? A może ktoś się dowiedział o zmianach dopiero z porannej gazety?

Koronawirus to nie tylko choroba, z którą walczy pół świata.

To wirus, który prawdopodobnie zmieni nasze zachowania społeczne szybciej, niż przypuszczaliśmy. Czytaj dalej Świat w erze koronawirusa. Jak bardzo zmieni się nasze życie?

5 lat Randek z Frankiem Szwajcarskim – konkurs

Juhuuu!!!

Jesteśmy z Wami na „szwajcarskim łez padole” już 5 lat!

Przydałby się mały jubileusz i coś do świętowania, na przykład podsumowanie, co tu się przez te wszystkie lata działo, jak się zmieniał blog, jak się przez ten czas zmieniło moje życie w Szwajcarii….

I wszystkie takie inne bzdury, o których blogerzy lubią pisać, a nikt nie lubi czytać. Czytaj dalej 5 lat Randek z Frankiem Szwajcarskim – konkurs

Zagraniczne adopcje – szwajcarski skandal

nielegalne adopcje w Szwajcarii

Na ratunek dzieciom

Dzieci leżały na podłodze jedno przy drugim. Brudne, często nagie lub nieprzebrane przez wiele godzin. Kraj, w którym panowała wojna domowa, pogrążony był w chaosie. Tysiące dzieci zostały sierotami, bądź też były porzucane przez swoich biologicznych rodziców.

Rodzice adopcyjni z państw Europy zachodniej wiedzieli, że robią słusznie. Bez ich pomocy te dzieci nie miałyby szans na przeżycie.  Czytaj dalej Zagraniczne adopcje – szwajcarski skandal

11 niebanalnych pomysłów na spędzenie zimy w Bernie. Edycja 2019/2020

Zima w Bernie

Co robić zimą w Bernie?

Zima to taki czas, kiedy jest fajnie, bo biało i można jeździć na sankach, a z drugiej strony mrozi pupę, duje i wcale się nikomu nie chce siedzieć na tym mrozie. Szczególnie, jak dzieciakom już się leje woda z nosa i wiadomo, że będą potem przez tydzień kichać.

Oferta dla wszystkich, którzy chcą się ruszyć z domu, ale nie bardzo wiedzą, gdzie.

11 propozycji na niebanalne spędzanie czasu z dziećmi w zimie, w Bernie. Po zeszłorocznej edycji tym razem odświeżona i całkiem zimna edycja na sezon 2019/2020

Czytaj dalej 11 niebanalnych pomysłów na spędzenie zimy w Bernie. Edycja 2019/2020

Zasady Swiss-etykiety prosto i logicznie. Czy wiesz, kiedy popełniłeś faux-pas w Szwajcarii?

Co wypada, a czego nie wypada robić w Szwajcarii?

Jak się zachować, żeby nie wyjść na totalnego gbura?

Kilka podstawowych zasad Swiss-etykiety

W prawicy Twej dźwigasz ciężar honoru Szwajcarii

Pierwszy, podstawowy i kardynalny błąd w Szwajcarii, to salut typu żołnierz na warcie i trzymanie w prawicy czegokolwiek innego, niż dłoń witającego Cię Szwajcara. Porzuć Polaku odmęty spodni, rączki od teczki czy torby i wznieś swą pięciopalczastą prawostronną w mocnym uchwycie przywitania. Czytaj dalej Zasady Swiss-etykiety prosto i logicznie. Czy wiesz, kiedy popełniłeś faux-pas w Szwajcarii?

Niechciani ludzie, moralni degeneraci. Ciemna strona szwajcarskiej administracji

skandale w Szwajcarii

Społeczeństwo, które decyduje, kto jest odpowiedni, a kto nie.

Społeczeństwo, które karze alkoholików, sieroty i ofiary gwałtu.

Administracja, która stosuje areszt za niemoralne zachowanie.

Administracja, która wykorzystuje ludzi do bezpłatnej, przymusowej pracy.

Państwo, które latami więzi ludzi bez wyroku sądowego.

Państwo, które nie chce się przyznać do wyrządzanej bezprawnie krzywdy.

Ludzie, którzy są wyrzuceni poza nawias „prawowitych” obywateli.

Ludzie, którzy od lat domagają się sprawiedliwości.

Witamy w Szwajcarii, w 1980 roku.

Czytaj dalej Niechciani ludzie, moralni degeneraci. Ciemna strona szwajcarskiej administracji

Dziękuję Państwu bardzo, mersi filmol czyli Polak po szwajcarsku a la Król

ksiązka o szwajcarii

Mersi filmol. To miał być taki ukłon w stronę dialektu szwajcarskiego. Francusko-niemiecka mieszanka ugrzecznionej, uprzejmiej Szwajcarii.

 

Tuż przed wydaniem dopadła go panika.

Sam nie wiedział, czego się bardziej bał – tego, że ludzie nie będą chcieli kupować jego książki, czy tego, że im się nie spodoba.

Ciekawe, czy będzie dużo hejtu? Bo to, że będzie jest prawie pewne. Pytanie tylko, czy mniej, czy więcej. Nauczył się już tego z polonijnych grup na fejsie. Pytanie o gruszkę czy pietruszkę, a tu 500 komentarzy, a co trzeci to: jak ci się nie podoba, to wracaj do Polski. Jak ci się tak w Polsce podobało, to po co wyjeżdżałeś do Szwajcarii? Czytaj dalej Dziękuję Państwu bardzo, mersi filmol czyli Polak po szwajcarsku a la Król

Jak kobieta chce, wszystko stoi. Fioletowy strajk kobiet w Szwajcarii

Strajk kobiet 2019

14 czerwca 2019r o godz. 11  w Bernie zabiły dzwony kościołów.

To czas, w którym kobiety w Szwajcarii się zatrzymały.

Wenn Frau will, steht alles still. Jak kobieta chce, wszystko stoi. 

Zatrzymały się, aby strajkować. Chcą dać znać o sobie, chcą żeby było o nich głośno. Dlatego o godzinie 11 chcą krzyczeć, buczeć i walić pokrywkami. Czy to odpowiednia forma strajku? Co ma przynieść ten protest?

I dlaczego właściwie kobiety żyjące w Szwajcarii nie są zadowolone ze swojego życia? Czytaj dalej Jak kobieta chce, wszystko stoi. Fioletowy strajk kobiet w Szwajcarii

Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?

skandale nestle

Jak smakuje szwajcarska czekolada?

Słodką rozkoszą. Rozpuszcza się w ustach, bo pochodzi z najlepszych składników.

A jaka jest szwajcarska woda? Krystalicznie czysta, z alpejskich źródeł.

Czy będziesz gotowy zapłacić więcej za dobry jakościowo produkt wiedząc, że przy produkcji ziaren kakaowca nie wykorzystywano dzieci do niewolniczej pracy, produkcja wody butelkowanej nie powoduje wyczerpywania źródeł, a oleju palmowego wycinania lasów tropikalnych?

Nie masz co przepłacać.

O tym, w jaki sposób produkowane są najwyższej jakości szwajcarskie produkty nie masz pojęcia ani ty, ani ich producent. Czytaj dalej Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?

Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?

czekolada szwajcarska

Gdzie w Szwajcarii są najlepsze czekolady i sery?

To jedno z pierwszych pytań, które zadaje sobie tutaj każdy turysta.

Dzisiaj wybierzemy się na kulinarną wycieczkę po Szwajcarii.

Degustacja czekolady, sery, ciastek, soli i kukurydzy.

Gotowi na odkrywanie helweckich smaków? Czytaj dalej Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?

Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

dwujęzyczne dzieci w Szwajcarii

Moje szwajcarskie dzieci są trójjęzyczne.

Posługują się w miarę biegle i zrozumiale po polsku, włosku i po niemiecku.

W miarę biegle uwzględniając oczywiście ich wiek, bo jedno ma trochę ponad dwa lata, a drugie trzy i pół. O teorii względności z nimi nie porozmawiam, ale już o tym, co dzisiaj jadły na obiad i co nowego słychać u Misia Uszatka – jak najbardziej.

Chociaż, kto ich tam wie.

Może w żłobku rozmawiają z nimi po niemiecku o Einsteinie, w końcu mieszkamy w Bernie, które bardzo lubi się chwalić swoim najsłynniejszym obywatelem.

W każdym razie ja na pewno tego nie zrozumiem, bo w przeciwieństwie do moich dzieci nie znam dialektu berneńskiego. Czytaj dalej Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

kobiety na rynku pracy w Szwajcarii

Artykuł zaktualizowany 13 września 2019. Oryginalnie ukazał się  na blogu  Auslanderka w Szwajcarii 11 stycznia 2019r. 

Czy w Szwajcarii są potrzebni eksperci z zagranicy?

Nie, wcale nie.

Jest ich tutaj tysiące.

Wysoko wykwalifikowani, dobrze wykształceni, z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.

Siedzą w kuchni, gotują obiad dla dzieci i zdaje się, że nikt ich w tym społeczeństwie nie zauważa.

Ekspertki, nie eksperci. Czytaj dalej Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

Społeczna odpowiedzialność Szwajcarów. 9 pomysłów na to, jak być porządnym obywatelem

Reitschule Berno

Szwajcarzy niemieccy mają łatwo. Wymyślili sobie jedno słowo – Nachhaltigkeit, w którym zawarty jest cały sens tego artykułu.

A po polsku takiego słowa nie ma, więc muszę kombinować. Nawet po francusku, ani po włosku tak łatwo się nie da.

Bo to nie chodzi tylko o ekologię, rowerowych terrorystów i lewaków, którym odbija palma.  To zmiana mentalności, sposobu myślenia i zachowania tak, aby pewne działania stały się codzienną normą.

Społeczna odpowiedzialność, tak najbliżej można to określić.

Szwajcarzy są społecznie odpowiedzialni za swoje otoczenie, za naturę, za środowisko i za przyszłość swojego kraju.

Podam Wam kilka przykładów, jak w stylu szwajcarskim można dbać o poprawę życia dziś, aby nie trzeba się było martwić o jutro. Czytaj dalej Społeczna odpowiedzialność Szwajcarów. 9 pomysłów na to, jak być porządnym obywatelem