Jak kobieta chce, wszystko stoi. Fioletowy strajk kobiet w Szwajcarii

Strajk kobiet 2019

14 czerwca 2019r o godz. 11  w Bernie zabiły dzwony kościołów.

To czas, w którym kobiety w Szwajcarii się zatrzymały.

Wenn Frau will, steht alles still. Jak kobieta chce, wszystko stoi. 

Zatrzymały się, aby strajkować. Chcą dać znać o sobie, chcą żeby było o nich głośno. Dlatego o godzinie 11 chcą krzyczeć, buczeć i walić pokrywkami. Czy to odpowiednia forma strajku? Co ma przynieść ten protest?

I dlaczego właściwie kobiety żyjące w Szwajcarii nie są zadowolone ze swojego życia?

14 czerwca to data wybrana nieprzypadkowo

To właśnie tego dnia, 38 lat temu, odbyło się głosowanie w sprawie zapisania równości płci w konstytucji Szwajcarii. 1981 roku, u schyłku XX wieku część szwajcarskich kobiet nadal nie miała prawa głosu w wyborach kantonalnych.

Zazwyczaj to ten argument podawany jest jako dowód na to, jak bardzo w tyle za resztą Europy jest Szwajcaria pod względem praw kobiet. Ale walka kobiet dotyczyła i nadal dotyczy nie tylko równości politycznej.

I dlatego 14 czerwca 1991 r, dziesięć lat później, szwajcarskie kobiety po raz pierwszy w historii wyszły na ulice, żeby protestować przeciwko występującej wciąż nierówności płci. Doprowadziły do zdefiniowania na nowo przemocy seksualnej, w tym przemocy domowej. Walczyły o równość płac oraz umożliwienie kobietom pogodzenia pracy zawodowej z życiem prywatnym.

W tamtym strajku wzięło udział 500 tysięcy uczestniczek. Odeszły nie tylko od swoich miejsc pracy, ale przede wszystkim od swoich obowiązków domowych. Mężczyźni musieli zająć się dziećmi, zrezygnować z dnia pracy i ugotować w domu obiad.

Ta walka w głównej mierzy toczy się nadal.

Frauenstreik 2019

Kto i po co dzisiaj strajkuje?

Dzisiejszy strajk to nie agresywna demonstracja z wyrywaniem drzew i paleniem samochodów, jakie czasami można oglądać w stolicy Szwajcarii.  Kobiety chcą odejść od swoich stanowisk pracy, żeby wspólnie…. miło spędzić czas. Ten strajk to kolorowy, fioletowy happening, towarzyszy mu wiele działań kulturalnych oraz imprez muzycznych i gastronomicznych. Jest demonstracja środowisk kultury, jest przemarsz matek z wózkami dziecięcymi. Jest też protest pod parlamentem.

Podobne wydarzenia odbędą się wielu miastach.

Kobiety chcą zwrócić uwagę, iż mimo upływu czasu,  w kraju nadal występują duże różnice społeczne między płciami i dyskryminacja kobiet, w zakresie płacy, pracy, przemocy i obowiązków domowych.  O godz. 15.24 odejdą od swoich stanowisk pracy, żeby zamanifestować 20% różnicę w płacach. Statystycznie rzecz biorąc, pracując do 17.00,  półtorej godziny pracują za darmo.

Strajk Kobiet 2019

Kobiety pracujące zawodowo

Według statystyk, Szwajcaria jest w końcówce państw OECD, jeżeli chodzi o równość płci, tzw. glass-ceiling index. Średnia dla pracujących zawodowo kobiet wynosi 64%. Polska jest na 10 miejscu, z wynikiem lekko powyżej średniej. Najlepiej na skali plasują się państwa skandynawskie – Szwecja, Norwegia, Islandia, Finlandia (w okolicach 80%).

Szwajcaria jest 26 z 29 miejsc, ze średnią nieco powyżej 40%. Czego nie uwzględniają statystyki – a wiedzą wszyscy, którzy tu mieszkają – to że zdecydowana część kobiet (głównie matki niepełnoletnich dzieci, około 83%) pracuje w niepełnym wymiarze etatu. W rzeczywistości więc ten wskaźnik jest jeszcze niższy. W przypadku mężczyzn z dziećmi jest to tylko 13%.

Pojawia się często argument, że kobiety same tak chcą, wolą zostać w domu z dziećmi i pracować tylko 1-2 dni w tygodniu do czasu, aż dzieci będą nastolatkami. Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka aspektów.

Jeszcze 30 lat temu większość zamężnych kobiet z dziećmi w ogóle nie pracowała. Dla nich, system żłobków i zorganizowanej opieki poza domem to była nowość, podobnie jak praca zawodowa. Możliwość podjęcia pracy zarobkowej, nawet na kilka- kilkanaście godzin tygodniowo, była uznawana za przywilej.

Czytaj dalej Jak kobieta chce, wszystko stoi. Fioletowy strajk kobiet w Szwajcarii

Jak kobieta chce, wszystko stoi. Fioletowy strajk kobiet w Szwajcarii
5 (100%) 2 vote[s]

Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?

skandale nestle

Jak smakuje szwajcarska czekolada?

Słodką rozkoszą. Rozpuszcza się w ustach, bo pochodzi z najlepszych składników.

A jaka jest szwajcarska woda? Krystalicznie czysta, z alpejskich źródeł.

Czy będziesz gotowy zapłacić więcej za dobry jakościowo produkt wiedząc, że przy produkcji ziaren kakaowca nie wykorzystywano dzieci do niewolniczej pracy, produkcja wody butelkowanej nie powoduje wyczerpywania źródeł, a oleju palmowego wycinania lasów tropikalnych?

Nie masz co przepłacać.

O tym, w jaki sposób produkowane są najwyższej jakości szwajcarskie produkty nie masz pojęcia ani ty, ani ich producent. Czytaj dalej Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?

Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?
5 (100%) 4 vote[s]

Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?

czekolada szwajcarska

Gdzie w Szwajcarii są najlepsze czekolady i sery?

To jedno z pierwszych pytań, które zadaje sobie tutaj każdy turysta.

Dzisiaj wybierzemy się na kulinarną wycieczkę po Szwajcarii.

Degustacja czekolady, sery, ciastek, soli i kukurydzy.

Gotowi na odkrywanie helweckich smaków? Czytaj dalej Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?

Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?
4.6 (91.43%) 7 vote[s]

Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

dwujęzyczne dzieci w Szwajcarii

Moje szwajcarskie dzieci są trójjęzyczne.

Posługują się w miarę biegle i zrozumiale po polsku, włosku i po niemiecku.

W miarę biegle uwzględniając oczywiście ich wiek, bo jedno ma trochę ponad dwa lata, a drugie trzy i pół. O teorii względności z nimi nie porozmawiam, ale już o tym, co dzisiaj jadły na obiad i co nowego słychać u Misia Uszatka – jak najbardziej.

Chociaż, kto ich tam wie.

Może w żłobku rozmawiają z nimi po niemiecku o Einsteinie, w końcu mieszkamy w Bernie, które bardzo lubi się chwalić swoim najsłynniejszym obywatelem.

W każdym razie ja na pewno tego nie zrozumiem, bo w przeciwieństwie do moich dzieci nie znam dialektu berneńskiego. Czytaj dalej Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne

Moje dzieci są dwujęzyczne. A właściwie trójjęzyczne
5 (100%) 2 vote[s]

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

kobiety na rynku pracy w Szwajcarii

Czy w Szwajcarii są potrzebni eksperci z zagranicy?

Nie, wcale nie.

Jest ich tutaj tysiące.

Wysoko wykwalifikowani, dobrze wykształceni, z odpowiednią wiedzą i doświadczeniem.

Siedzą w kuchni, gotują obiad dla dzieci i zdaje się, że nikt ich w tym społeczeństwie nie zauważa.

Ekspertki, nie eksperci. Czytaj dalej Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?

Mam wyższe wykształcenie, jestem ekspertem, szukam pracy w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcarzy nie zatrudniają imigrantek?
5 (100%) 3 vote[s]

Społeczna odpowiedzialność Szwajcarów. 9 pomysłów na to, jak być porządnym obywatelem

Reitschule Berno

Szwajcarzy niemieccy mają łatwo. Wymyślili sobie jedno słowo – Nachhaltigkeit, w którym zawarty jest cały sens tego artykułu.

A po polsku takiego słowa nie ma, więc muszę kombinować. Nawet po francusku, ani po włosku tak łatwo się nie da.

Bo to nie chodzi tylko o ekologię, rowerowych terrorystów i lewaków, którym odbija palma.  To zmiana mentalności, sposobu myślenia i zachowania tak, aby pewne działania stały się codzienną normą.

Społeczna odpowiedzialność, tak najbliżej można to określić.

Szwajcarzy są społecznie odpowiedzialni za swoje otoczenie, za naturę, za środowisko i za przyszłość swojego kraju.

Podam Wam kilka przykładów, jak w stylu szwajcarskim można dbać o poprawę życia dziś, aby nie trzeba się było martwić o jutro. Czytaj dalej Społeczna odpowiedzialność Szwajcarów. 9 pomysłów na to, jak być porządnym obywatelem

Społeczna odpowiedzialność Szwajcarów. 9 pomysłów na to, jak być porządnym obywatelem
5 (100%) 3 vote[s]

Co stereotypowy Polak wie o Szwajcarii?

kroliczek Lindt

Kiedy spytać się przypadkowego Polaka, z czym kojarzy mu się Szwajcaria, odpowie pewnie, że z czekoladą Milka, bankami i zegarkami.

To najbardziej klasyczne stereotypy o Szwajcarii.

Chcecie się z nimi zmierzyć?

1. Fioletowa krowa i świstak zawijający w sreberka

Auć. Będzie bolało. Mocno.

Wiem, że ta wiadomość spowoduje palpitacje serca i bezsenność na kolejne dwie noce, ale fioletowa krowa nie jest szwajcarska. Co gorsze, świstak zawijający w sreberka też nie. Czytaj dalej Co stereotypowy Polak wie o Szwajcarii?

Co stereotypowy Polak wie o Szwajcarii?
5 (100%) 2 vote[s]

Puknij się w łeb człowieku czyli jak ciężko wzdychają Szwajcarzy, gdy słyszą o sobie stereotypy

Stereotypy o Szwajcarach

Polacy piją wódkę na śniadanie, a w Warszawie po ulicach chodzą polarne niedźwiedzie.

Co tam jeszcze?

Ach, no słynny kawał z Niemiec: Jedź do Polski na wakacje, twój samochód już tam jest.

Taaa… wszyscy uwielbiamy stereotypy, szczególnie jak nie dotyczą nas.

A co tam mamy o Szwajcarach? Że są nudni, uporządkowani jak w szwajcarskim zegarku i mają fioletowe krowy.

Muszę przyznać, że im dłużej mieszkam w Szwajcarii, tym coraz trudniej przychodzi mi patrzeć na ten kraj z dystansem.

Stereotypy się weryfikują, Szwajcarzy normalnieją, tylko te krowy czekają za każdym rogiem. Nie, wcale nie fioletowe. Normalne, mućkowate.

Jak myślicie, co najbardziej wkurza Szwajcarów? Krótka lista stereotypów, z którymi borykają się Helweci. Czytaj dalej Puknij się w łeb człowieku czyli jak ciężko wzdychają Szwajcarzy, gdy słyszą o sobie stereotypy

Puknij się w łeb człowieku czyli jak ciężko wzdychają Szwajcarzy, gdy słyszą o sobie stereotypy
5 (100%) 2 vote[s]

11 niebanalnych pomysłów na spędzenie czasu w zimie. W dodatku w Bernie i to jeszcze z dziećmi

Zima to taki czas, kiedy jest fajnie, bo biało i można jeździć na sankach, a z drugiej strony mrozi pupę, duje i wcale się nikomu nie chce siedzieć na tym mrozie. Szczególnie, jak dzieciakom już się leje woda z nosa i wiadomo, że będą potem przez tydzień kichać.

Oferta dla wszystkich, którzy chcą się ruszyć z domu, ale nie bardzo wiedzą, gdzie.

11 propozycji na niebanalne spędzanie czasu z dziećmi w zimie, w Bernie.

1. Bimano

Bimano to otwarta w 2017 r wielka hala post-produkcyjna, przerobiona na restaurację Zent, salę do zabaw dla dzieci i ścianki wspinaczkowe dla dorosłych.

Dla kogo?

Z względu na różnorodność zabawek i atrakcji, jest praktycznie dla każdego.

Maluchy beczące i nieraczkujące można spokojnie położyć na wielkich poduchach na podłodze, lub huśtawkach. Czytaj dalej 11 niebanalnych pomysłów na spędzenie czasu w zimie. W dodatku w Bernie i to jeszcze z dziećmi

11 niebanalnych pomysłów na spędzenie czasu w zimie. W dodatku w Bernie i to jeszcze z dziećmi
5 (100%) 2 vote[s]

10 rzeczy, które musisz zobaczyć w stolicy Szwajcarii. Berno w 1 dzień, krok po kroku

Zytglogge Bern, Barry the dog

Berno to piękne miasto i na pewno warto tu przyjechać.
Co warto zobaczyć w Bernie w ciągu jednego dnia?
Nie musicie już wertować przewodników i kluczyć po mieście w poszukiwaniu ciekawych miejsc, bo oto poradnik każdego turysty: gotowa wycieczka krok po kroku, w dodatku z mapą.

Widok na Stare Miasto w Bernie. Katedra Munster
Panorama Berna. Widok na Stare Miasto, w centrum widoczna Katedra Munster

#1. Rosengarten
Nasz plan zakłada, że jako turysta przyjeżdżasz do Berna pociągiem i chcesz jak najwięcej zobaczyć, ale jak najmniej się nachodzić.
Proponuję zacząć od końca, czyli od Rosengarten, zgodnie z dewizą Hitchcocka, że film zaczyna się od trzęsienia ziemi a potem napięcie tylko rośnie. Czytaj dalej 10 rzeczy, które musisz zobaczyć w stolicy Szwajcarii. Berno w 1 dzień, krok po kroku

10 rzeczy, które musisz zobaczyć w stolicy Szwajcarii. Berno w 1 dzień, krok po kroku
5 (100%) 3 vote[s]

10 najprostszych powodów, dlaczego Szwajcaria nie jest rajem dla pracujących matek

WEngen Szwajcaria

Wydawało mi się, że na ten temat napisał już każdy, kto może.

Wydawało mi się, że jest to dla każdego osobnika w i spoza Szwajcarii oczywiste.

A tymczasem ostatnio rozmawiałam przez telefon z kolegą z Polski i usłyszałam: “Ale jak to? Niemożliwe! Przecież to jest totalnie bez sensu. Tak się nie da pracować!”.

No nie da się i tu jest cały pies pogrzebany.

O co chodzi, mili Państwo?

O pracę matek w Szwajcarii.

Czy matkom w Szwajcarii żyje się źle?

Nie, absolutnie. Sama nawet o tym już kilkakrotnie pisałam. Jako mama dwójki berbeci nie mogłabym sobie wymarzyć lepszego miejsca do mieszkania, niż Berno.

Mam duży wybór żłobków, szkół, przedszkoli, placów zabaw, pediatrę za rogiem. Jest czysto, bezpiecznie, zielono, bezstresowo.

Dlaczego jest mieć fajnie dzieci w Bernie?
Czym się różnią polskie dzieci od szwajcarskich?

 

Problem się zaczyna, gdybym chciała być w tym samym czasie mamą pracującą zawodowo.

Czytaj dalej 10 najprostszych powodów, dlaczego Szwajcaria nie jest rajem dla pracujących matek

10 najprostszych powodów, dlaczego Szwajcaria nie jest rajem dla pracujących matek
5 (100%) 3 vote[s]

Berno nadmuchane balonami. Najsłynniejszy wyścig powietrznych bestii Gordon Bennett 2018

W Szwajcarii odbywa się właśnie najsłynniejszy na świecie, międzynarodowy konkurs baloniarski im. Gordona Bennetta. Najsłynniejszy, ale….tak jakby mało o nim wiadomo. Szkoda, bo podobnie, jak w latach poprzednich, również w tym roku startują ekipy z Polski.

Jesteście gotowi na odkrycie fascynującej historii asów przestworzy?

Ale o co właściwie come on?

Wyścig balonów Gordona Bennetta to najstarszy i najbardziej prestiżowy konkurs balonów na świecie. Polega on z grubsza – a właściwie tylko i wyłącznie – na tym, żeby dolecieć jak najdalej. Nie – jak najszybciej, ale właśnie jak najdalej.
Zależy to oczywiście od prądów powietrza, pogody i umiejętności samych pilotów. W sumie ciężko powiedzieć, jaka jest recepta na wygraną. Nawet najwięksi mistrzowie i wygrani poprzednich edycji już polegli.
Ale o tym trochę później.

Konkurs Gordona Bennetta jest nazwany jego imieniem, bo….

Czytaj dalej Berno nadmuchane balonami. Najsłynniejszy wyścig powietrznych bestii Gordon Bennett 2018

Berno nadmuchane balonami. Najsłynniejszy wyścig powietrznych bestii Gordon Bennett 2018
5 (100%) 2 vote[s]

Boskie orzeźwienie i płynne doświadczenie. O tym, jak postanowiłam przetestować szwajcarskie BIO

Postanowiłam przez tydzień być szwajcarska z krwi i kości. No, może z żołądka i jelit (ale romantycznie…).

Postanowiłam więc przetestować na sobie skuteczność super-hiper-bio-bezcukru-bezsoli-bezkonserwantów-wegetariańsko-wegańskich naturalnych soków Biotta, które są jednym z symboli Szwajcarii.

Bo oczywiście, żeby być w pełni szwajcarskie, to muszą być bio, super i hiper. Produkowane z lokalnych warzyw i owoców (no przecież, to postawa tutejszego rolnictwa), mało tego – zbierane są tylko sezonowo, czyli każda owoca lub warzywa wjeżdża na taśmę produkcyjną tylko przez kilka tygodni w roku.

Co myślą Szwajcarzy o swoim rolnictwie? Dlaczego wolą zapłacić więcej za lokalny produkt, niż kupić coś taniej z importu? Przeczytaj  Wsi spokojna, wsi wesoła, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, co mieszka w Szwajcarii

Po głębszym zapoznaniu się z rysunkami na butelkach dochodzę do wniosku, że jednak kiwi i banany może nie są takie lokalne.

Soki Biotta produkowane są w pewnym pólnocno-wschodniohelweckim miasteczku Tägerwillen i oprócz klasycznych soków ze wszystkiego, co wpadnie w ręce, oferują też tygodniowe zestawy specjalne – dla tych, co postanowili oczyścić organizm przy pomocy właśnie ich soków. Przekładając z polskiego na polskie – przez tydzień człowieku jesteś głodny jak pieruńskie stworzenie, bo nie jesz, tylko pijesz. Soki. Czytaj dalej Boskie orzeźwienie i płynne doświadczenie. O tym, jak postanowiłam przetestować szwajcarskie BIO

Boskie orzeźwienie i płynne doświadczenie. O tym, jak postanowiłam przetestować szwajcarskie BIO
5 (100%) 2 vote[s]

Gdyby babcia miała wąsy, czyli co by było, gdyby mnie tu nie było

Gdyby mnie nie było w Szwajcarii, to pewnie bym była w Polsce.

Żyłabym sobie nieświadoma cudów i dziwów, jakie mi przyszło w nowej ojczyźnie poznawać, nawet bym za bardzo nie miała za czym tęsknić, no bo by mnie tu nie było. Więc za czym tu tęsknić.

Ale jestem.

Postanowiłam więc zrobić listę rzeczy, do których najczęściej bym wzdychała, gdyby mi przyszło wynieść się z sielsko-alpejskiego raju.

Tak na wszelki wypadek, gdyby w Szwajcarii miała wybuchnąć lokalna wojna atomowa i trzeba by brać nogi za pas, a ze sobą tylko najważniejsze rzeczy. Przynajmniej będzie wiadomo, czego i gdzie szukać – od dzisiaj lista będzie wisieć na lodówce.

Gdybym się wyprowadziła ze Szwajcarii, to brakowałoby mi… Czytaj dalej Gdyby babcia miała wąsy, czyli co by było, gdyby mnie tu nie było

Gdyby babcia miała wąsy, czyli co by było, gdyby mnie tu nie było
5 (100%) 2 vote[s]

6 powodów, dla których szwajcarska czekolada jest najlepsza na świecie

najlepsza czekolada szwajcarska

1. Szwajcaria to pionier w wywoływaniu odruchu oblizywania warg po czekoladzie

Inaczej rzecz ujmując, Szwajcaria jest jednym z pierwszych państw na świecie, w którym zaczęto produkować czekoladę na masową skalę.

Jako pierwszy, Francois-Louis Cailler pchnął koło historii w kierunku masowej produkcji słodkiej przyjemności w 1818 r. w Corsier-sur-Vevey. W jego ślady poszedł w 1826 r. Phillipe Suchard, który do końca XIX w. został największym producentem czekolady. W tym czasie czekolada stała się w alpejskim kraju równie popularna co ser z ziemniakami.

Dla niezorientowanych, kim byli Cailler czy Suchard – czekoladki Cailler są do dziś jedną z najbardziej popularnych marek w kraju, klasyczne bombonierki Femina czy batoniki Branche mają ponad 100 lat, a nadal można je kupić niemal w każdym sklepie.

Jedna z najstarszych fabryk czekolady mlecznej znajdująca się w Broc jest dziś Centrum Wyśmienitości Czekolady i – uwaga!!! – można ją zwiedzać! A przy okazji nażreć się niewiarygodnie dużą ilością pralinek prosto z linii produkcyjnej.

Rodzina Suchard zaś to twórcy słynnej fioletowej mućki, czyli Milki. Z ciekawości sprawdziłam, kiedy powstała polska najstarsza fabryka czekolady Wedel – w 1851 r. Czytaj dalej 6 powodów, dla których szwajcarska czekolada jest najlepsza na świecie

6 powodów, dla których szwajcarska czekolada jest najlepsza na świecie
5 (100%) 3 vote[s]

Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Kolekcja Gurlitta w Bernie

Mili Państwo, dzisiaj będzie o gołych babach

O degeneratach, zniszczonych wojną ludziach, o złych nazwiskach i o tym jak polityka może wpływać na sztukę. Oraz o tym, jak  trudno 70 lat po wojnie osądzić jednoznacznie, że białe jest białe, a czarne jest czarne.

Myślicie, że będzie o aktualnej sytuacji w Polsce, żołnierzach wyklętych i konflikcie z Izraelem i Ukrainą?

Otóż nie, ta historia dotyczy Szwajcarii. I tak jak w thrillerach Hitchcocka najpierw będzie trzęsienie ziemi, a potem napięcie wzrośnie.

A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie od pewnego spotkania w pociągu z Zurychu do Monachium w 2010r.

 

Niemiecki strażnik celny zainteresował się starszym, dobiegającym do 80tki, dobrze ubranym panem, który przewoził w kopercie znaczną kwotę pieniędzy. Samo przewożenie gotówki przez granicę nie jest zakazane, ale starszy pan przyznał, że pieniądze uzyskał ze sprzedaży obrazu w Bernie. Padło podejrzenie o oszustwo podatkowe i dociekliwy celnik zapytał się wujka Google, co też ten wie o spotkanym pasażerze, niejakim panu Gurlitt. Czytaj dalej Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.

Śmierdzące jajo na wagę złota. O tym, co Berno zrobiło ze spadkiem, w którym łapki maczali bezpośrednio najwięksi zbrodniarze w historii.
5 (100%) 3 vote[s]

Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Wychowanie dzieci w Szwajcarii

Moje dziecko zawsze jest brudne

Im bardziej deszczowy i ponury jest dzień, tym więcej moje szwajcarskie dziecko ma zabawy na najbardziej brudnym z możliwych placów zabaw. Takie jest przynajmniej założenie żłobków i przedszkoli.

Ogólnie przyjęta w narodowym referendum polityka prorodzinna mówi, że dzieci, aby się dobrze rozwijały muszą być brudne.

Do realizacji tego szczytnego celu służą oczywiście instrumenty ochronne takie jak kalosze i nieprzemakalne spodnie, ale i tak zdarzają się takie dni, kiedy z uśmiechem pełnym podziwu dla osiągnięć mojego berbecia żłobianka vel przedszkolanka mówi: Tak się dzisiaj dobrze bawił na placu zabaw, że był cały przemoczony, aż po pieluchę!

A ja, jako matka małego Szwajcara muszę pokazać, jaka jestem z tego dumna.

Z drugorodną było mi już łatwiej. Naprawdę?? Zjadała liście z ziemi? O, jak super!!! Tak, ja też uważam, że to słodkie.   Czytaj dalej Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?

Czego się musiałam nauczyć, jako matka szwajcarskiego dziecka?
5 (100%) 2 vote[s]

Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

jak nauczyć się szybko niemieckiego

Jak najszybciej i najprościej nauczyć się niemieckiego?

4 miesiące popełniłam pewien wpis, w którym przyznałam się, że nie znam niemieckiego.

I posypały się na mnie z tu i owędzia gromy, że przecież ja znam niemiecki! Do kitu, bo do kitu, no ale znam!

Ja też co prawda nigdy nie twierdziłam, że nic nie umięę i nie rozumięę, tylko że znam do bani. Jak na mój wysoce zintelektualizowany poziom ambicji, to stanowczo za mało.

I właśnie z okazji Nowego Roku i dotrzymywania nigdy niedotrzymywanych noworocznych obietnic postanowiłam natchnąć wszystkich nieprzekonanych do swoich własnych planów i napisać post motywacyjny.

Żeby motywacji było zadość, oznajmiam wszem i wobec, że ZNAM NIEMIECKI. Ha!

Jak mi się to udało osiągnąć w tak krótkim czasie?

Ostatnim razem było o tym, jak się nie nauczyć języka, nawet jak się bardzo chce.

To tym razem będzie o tym, jak się go nauczyć, jak standardowe metody zawodzą. Coś tam jednak co nieco z tego dojcza sklecę, więc dziś podzielę się tajemną wiedzą, jak można się samemu uczyć języka obcego.

A najlepsze – uważajcie, na sam koniec. Czytaj dalej Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!

Czy ja mówiłam, że nie znam niemieckiego? Ha! To już znam!
5 (100%) 6 vote[s]

O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

Grudzień na przednówku, za oknem biało, więc najwyższy czas pomyśleć o prezentach dla rodziny. Dla siebie też, bo co będzie jak nam kolejną parę skarpet i majtek kupią. Dzisiaj będzie więc post o kupczeniu. Co powiecie na małe odkupienie win? Albo wyprzedaż grzechów? Może kilka dodatkowych lat w czyśćcu? No niestety, na takie zakupy w Szwajcarii jest szlaban. A przynajmniej w mojej, protestanckiej części Szwajcarii. I to już od dobrych 500 lat, wszystko przez niejakiego Martina Lutra, średniowiecznego pastora. Nie mylić z Martinem Luther Kingiem (dla niezorientowanych – to też co prawda pastor, tyle że amerykański i taki bardziej dwudziestowieczny).
A więc tenże Martin Luter uznał, że sprzedawanie- w zamian za odpuszczenie grzechów –  kopytek osiołka ze żłóbka Jezuska lub też małej kości czwartego palca świętego Nepomucena to marketing rodem z mikołaja Coca-Coli, a nie zachowanie godne świątobliwych średniowiecznych mnichów, nie mówiąc już o biskupach. Spisał więc listę wszystkich To-Do i Not-to-Do w kościele katolickim i 31 października 1517 r. przybił swoje słynne 95 tezy na drzwiach kościoła w Wittenberdze, co by się ludziska dowiedzieli, iż pobłądzili i muszą wrócić na drogę praworządności. Tak w skrócie można by opisać początki reformacji, największego rozłamu w historii chrześcijaństwa.
A tak na marginesie, przyznać się bez bicia, kto w listopadzie słyszał w kościele w Polsce na kazaniu, że przypada właśnie 500-lecie protestantyzmu? Czytaj dalej O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria

O świętym Mikołaju, szwajcarskich zegarkach i wyprzedaży na odpustach. Jak się religijnie zreformowała Szwajcaria
5 (100%) 2 vote[s]

Czego Johannes się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Oraz o tym, jak Berneńczycy budują swój nowy dworzec

Berno się zapycha. Niby małe, niby mieszkańców tu co kot napłakał, a jednak szturmują i szturmują dworzec kolejowy, aż (nie)miło. Rajcy miejscy uchwalili, że nie ma ten tego, trzeba zakasać rękawy, się wziąć do roboty i stary dworzec rozbudować. Nawet oficjalną fetę urządzili  z okazji rozpoczęcia prac budowlanych, też się przeszłam, a co, balony rozdawali. Rozpisują się o tym oczywiście w gazetach, bo berneński dworzec to drugi największy dworzec kolejowy w Szwajcarii, obsługujący dziennie 270 tysięcy pasażerów, a projekt zakłada wpuszczenie pociągów lokalnych pod istniejące obecnie tory dla pociągów dalekobieżnych. Przypomnieli w gazetach, jak to drzewiej bywało, jak ten dworzec wyglądał kiedyś i teraz i wtedy mnie olśniło. Szwajcarzy byli głupi! Tak samo głupi jak Polacy!  Czytaj dalej Czego Johannes się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Oraz o tym, jak Berneńczycy budują swój nowy dworzec

Czego Johannes się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Oraz o tym, jak Berneńczycy budują swój nowy dworzec
5 (100%) 2 vote[s]

Królowa lodu szuka nowego lokum. Bajka o spływających lodowcach i benzynie ze słońca

Jest sobie taki kraj na świecie, którego prezydent uważa, że ma same sukcesy.

Żadnej porażki.

Pełen tryumf.

Nawet się nazywał- Tryumf, ale  ludzie zaczęli go przezywać Trump.

No cóż, bywa.

Tak więc prezydent Trump usiadł pewnego dnia w skórzanym fotelu w swoim okrągłym pokoiku dla chorych psychicznie i pomyślał: napiłbym się dobrego, czerwonego wina.

Jak pomyślał, tak zrobił, ale tak niefortunnie otwierał butelkę, że wino wylało mu się na spodnie.

Wkurzony prezydent Trump wykrzyknął :

-Co to u diabła za wino????

-Francuskie – odparł jeden z doradców

-Francuskie? Nie będzie mi tu żaden francuski chłam humoru psuł! Co tam mamy francuskiego w America First?

-Paryskie porozumienie klimatyczne.

-Do kosza z nim! Mamy już paryską Wieżę Eiffla, nie potrzebny nam żaden klimat.

-Eee…to znaczy…..mamy paryską Statuę Wolności. A to porozumienie to taka książeczka o tym, że jest coraz cieplej i się lód topi.

-Żadne cieplej. Zimno jest. A lód to jest w zamrażalce. Czytaj dalej Królowa lodu szuka nowego lokum. Bajka o spływających lodowcach i benzynie ze słońca

Królowa lodu szuka nowego lokum. Bajka o spływających lodowcach i benzynie ze słońca
5 (100%) 2 vote[s]

Wsi spokojna, wsi wesoła, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, co mieszka w Szwajcarii

rolnictwo w Szwajcarii

Szwajcarskie rolnictwo, czyli jakie?

Pytanie za sto punktów: Jakie ziemniaki kupi Szwajcar? Szwajcarskie za 3 Fr za kilogram, czy za 2 Fr – no dajmy na to -z Portugalii?

Oczywiście, że kupi te za 4 Franków, bo są bio.

Ewentualnie jak nie bio, to Fair Trade.

Coś w każdym razie muszą w sobie mieć, żeby być porządne, szwajcarskie i jeszcze zasłużyć na odpowiednią naklejkę.

Czytaj dalej Wsi spokojna, wsi wesoła, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, co mieszka w Szwajcarii

Wsi spokojna, wsi wesoła, ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, co mieszka w Szwajcarii
5 (100%) 2 vote[s]

Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała…

Ktoś, kto jak ja pamięta czasy przedlodowcowe, kiedy w Polsce służba w wojsku była obowiązkowa dla panów i zakazana dla pań, rozumie, co oznacza słowo FALA. Nie wiem właściwie, skąd się wzięło, ale oznaczało mniej więcej falę głów młodych szeregowych, czołgających się między butami swoich przełożonych. Czasami była to fala szczoteczek do zębów, używanych do czyszczenia kibelków. Istniała również fala 30-kilogramowych plecaków, noszonych z wdziękiem podczas trzygodzinnego biegu na mrozie. Obowiązkowo o 3 nad ranem. Były też pewnie i inne, mniej lub bardziej wyszukane fale, wszystkie miały jeden punkt wspólny – zasadniczo ich celem było pokazać młodym żołnierzom, że ich służba niewiele się różni od średniowiecznych tortur. Jak można się łatwo domyślać, wojsko polskie to jedno z najprzyjemniejszych wspomnień naszych ojców i wujków, od którego każdy próbował się wymigać, jak tylko mógł.
Od kiedy służba jest zawodowa, fanu już nie ma. Nie dość, że prześladowanie w wojsku i dyskryminacja zakazana, to jeszcze za męskie zabawy płacą pensje. W Szwajcarii to zupełnie co innego. Dyscyplina, tortury i szwajcarski porządek mają się jak najlepiej. Oto kilka zasad panujących w helweckiej armii. Nie pytajcie, skąd wiem: Czytaj dalej Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała…

Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała…
5 (100%) 2 vote[s]

Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

jak się nauczyć łatwo niemieckiego

Co jest nie tak z tym językiem? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

 

Za każdym razem, jak jestem w Polsce na wakacjach, to słyszę to samo zdanie:

Ty to już pewnie w tej Szwajcarii zostaniesz, co? Niemiecki znasz, pracę sobie dobrą znajdziesz, to po co masz do Polski wracać?

No i właśnie tutaj jest taki mały niuansik.

Bo ja wcale niemieckiego nie znam.

Więc o szukaniu pracy na lokalnym rynku nawet nie mam co myśleć.

Wiem, że zaraz znajdą się ekspaci, co powiedzą, że w korporacjach niemiecki nie jest konieczny i można dać sobie radę z angielskim, tylko że moje małe i kochane Berno tak trochę mało korporacyjne jest.

Dla tych, co nie w temacie – ekspaci to białe kołnierzyki przeniesione z ziemi nad Wisłą do ziemi pod Alpami.

Zazwyczaj na dobrze płatne kontrakty, werbowani u siebie w kraju, więc nikt od nich niemieckiego na dzień dobry nie wymaga.

To tak w skrócie rzecz ujmując – to nie ja.

Ja – to już mieszkam w Szwajcarii od dwóch i pół roku i wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że po takim czasie powinnam już się z lokalsami dogadywać.

Więc uczę się tego niemieckiego i uczę i nie mogę się go nauczyć. W celu uniknięcia tak zwanych wielce pomocnych i dołujących rad w komentarzach od razu zaznaczę, co zazwyczaj jest zapisane małym drukiem na końcu strony: Czytaj dalej Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?

Czy język może być uparty jak osioł? Dlaczego nie mogę się nauczyć niemieckiego?
5 (100%) 2 vote[s]

Randki z Frankiem Szwajcarskim zaczynają karierę aktorską!


Trochę sezon ogórkowy, a trochę za gorąco na balkonie, żeby się wymądrzać na BARDZO WAŻNE TEMATY, tak więc ten tego – Panie i Panowie – debiut aktorski za nami! Kto jeszcze nie zakochał się w blogu Randki z Frankiem Szwajcarskim, po obejrzeniu tego krótkiego filmiku nie będzie już mógł się oprzeć.
Miłego oglądania!

Randki z Frankiem Szwajcarskim zaczynają karierę aktorską!
5 (100%) 2 vote[s]

To jak panie kierowniku, robić? Robić, robić, panowie- ale dzieci!

wychowywanie dzieci w Szwajcarii

Jak wygląda wychowywanie dzieci w Szwajcarii?

Pomożecie? Pomożemy

Tak zapewne kiedyś jakiś szwajcarski Gierek zapytał się lokalnych kobiet, a one z uprzejmym uśmiechem na twarzy kiwnęły głową na znak zgody i wzięły się do roboty.

I to nie byle jakiej, bo do rodzenia dzieci.

W razie, gdyby swojskich matek zabrakło do podnoszenia narodowego dobrobytu, do roboty wzięły się też liczne zastępy matek z importu.

W Szwajcarii – w przeciwieństwie do wielu wysokorozwiniętych państw – dzieci rodzi się niemało.

Pytanie tylko – czy to się opłaca? Czy warto się zaopatrzyć w liczną osobistą polisę do podawania szklanki wody na starość? Czym grozi posiadanie dzieci w Szwajcarii – wady i zalety wychowywania przychówku w kraju pod Alpami. Czytaj dalej To jak panie kierowniku, robić? Robić, robić, panowie- ale dzieci!

To jak panie kierowniku, robić? Robić, robić, panowie- ale dzieci!
5 (100%) 2 vote[s]

O psie, co wkroczył na wyżyny sztuki

Taka sytuacja: Wściekła na cały świat rzucasz wszystkimi możliwymi talerzami o podłogę, przeklinając, że masz ich w szafce tak mało, bo frustracja nie ustępuje. Potem idą na ścięcie kubki, półmiski, wiszące na ścianie pamiątkowe talerze z egzotycznych podróży, patera po cioci Basi i kamionkowy dzban na ogórki kiszone.
Ufff. Już? To zostaje tylko problem, co z tym całym bajzlem teraz zrobić. Czytaj dalej O psie, co wkroczył na wyżyny sztuki

O psie, co wkroczył na wyżyny sztuki
5 (100%) 1 vote[s]

Wieża Babel na glinianych nogach? O językowej wojnie szwajcarsko-szwajcarskiej z angielskim w tle

Pamiętacie, jak się zachwycałam Szwajcarskim tyglem językowym i tym, jak ten kraj świetnie funkcjonuje z czterema językami narodowymi? No więc, trochę tu pomieszkałam i mogę teraz dodać łyżkę dziegciu. Żrą się. Z klasą, z dystansem (jak to Szwajcarzy), z pełną demokracją – ale się żrą. Bo się nie mogą dogadać, jak się mają dogadywać.
A sprawa wygląda tak: Otóż niby te cztery języki funkcjonują w równym stopniu, ale jednak są równi i równiejsi. Najbardziej równy jest niemiecki schwiizerdüütch (przestałam się przejmować, jak sie go pisze, bo i tak się go tylko mówi i tylko małolaty w sms-ach wiedzą, jak się go używa, a ja małolatą już dawno nie jestem). Z prostej przyczyny – ponieważ używa się go w większości kraju – jest też najbardziej rozpowszechniony i najpotężniejszy. Gdzieś tam na zachodzie upchany po lewej stronie mapy, czyli przy Francji, jest francuski. Jest go o wiele mniej, ale dzielnie nie daje sobie wejść na głowę potężnemu pseudo-niemieckiemu sąsiadowi. I tylko włoski najbiedniejszy, bo nie dość, że heeen, za górami, za lasami, to jeszcze tylko jeden prawdziwy kanton go używa (Ticino) i pół takiego włosko-niemieckiego (Gryzonia zwana pieszczotliwie Graubunden lub Grigioni). O tym czwartym, retoromańskim nie będę się rozpisywać, bo już pozostałe trzy idą ze sobą na noże, to co będę czwarty do wojny szwajcarsko-szwajcarskiej mieszać.
Czytaj dalej Wieża Babel na glinianych nogach? O językowej wojnie szwajcarsko-szwajcarskiej z angielskim w tle

Wieża Babel na glinianych nogach? O językowej wojnie szwajcarsko-szwajcarskiej z angielskim w tle
5 (100%) 1 vote[s]

Czym się różnią polskie dzieci od szwajcarskich?

Szwajcarskie dzieci nie noszą czapek i butów.

Bida z nędzą, co?

O tym, że polskie mamy hobbistycznie wciskają maluchom czapeczki na głowy niezależnie od pory dnia, roku i układu planetarnego rozpisuje się połowa blogów parentingowych.

Sama jestem polską mamą i mam to zakorzenione we krwi – na dwór bez czapeczki ani rusz. Trzęsie mnie z zimna, jak widzę w listopadzie gołe główki niemowlaków.

Darujmy sobie komentarze o ochronie przed słońcem i mrozem – bo to oczywiste. Ale moje urodzone w maju dziecku, wożone przez pierwsze tygodnie w zamkniętej budce zwanej wózkiem z gondolką miało nadopiekuńczą matkę, a na głowie czapeczkę. Po co? Sama nie wiem, dopóki pediatra mnie uświadomiła, że czapka tylko poniżej 20 stopni i to przy dużym wietrze. Czytaj dalej Czym się różnią polskie dzieci od szwajcarskich?

Czym się różnią polskie dzieci od szwajcarskich?
5 (100%) 2 vote[s]

Krótki poradnik, jak w 10 krokach zostać Szwajcarem

Właśnie mi i frankowskiemu blogowi stuknęło dwa lata. Nasza druga wspólna rocznica. Muszę przyznać, że przez ten czas mocno się zakolegowaliśmy, a i moje podejście do Szwajcarii uległo nieco zmianie. Pisałam już o tym, dlaczego nadal jestem Polką (KLIK) oraz o tym, jak rozpoznać Szwajcara (KLIK). A dziś będzie krótko o tym, jak z obcoludka stransformersować się na prawdziwego Helweta. Nie, nie chodzi o to ile i komu trzeba posmarować, żeby dostać lokalne obywatelstwo. Bycie Prawdziwym Szwajcarem to raczej stan umysłu – ciężki, ale możliwy do naśladowania. Czytaj dalej Krótki poradnik, jak w 10 krokach zostać Szwajcarem

Krótki poradnik, jak w 10 krokach zostać Szwajcarem
5 (100%) 1 vote[s]