Berno, stolica szwajcarskiej czekolady

Berno to stolica szwajcarskiej czekolady? A dlaczego by nie Zurych? Albo Lucerna?

Proszę bardzo, oto dlaczego.

Dlatego, że tutaj narodziła metoda konszowania czekolady, dzięki której możemy się dziś z rozkoszą oblizywać, a nie żuć czekoladę.

Tutaj też narodziła się najsłynniejsza na świecie szwajcarska czekolada, trójkątna Toblerone.

 Czekolada z widokiem na misie

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i morzami, czyli w 1879 r. nad brzegiem rzeki Aare, syn pewnego aptekarza o nazwisku Lindt założył fabrykę czekolady. To samo w sobie nie było jeszcze osiągnięciem. Podobnie jak produkowana przez niego czekolada – twarda, nierozpuszczająca się w ustach, bardziej do żucia, niż delektowania się. Takimi przysmakami się wtedy raczono.

W pobliżu mostu Nydeggbrücke, tuż obok słynnych berneńskich misiów narodziła się historia współczesnej czekolady. Budynek pierwszej fabryki stoi w tym miejscu do dzisiaj, a ciekawscy turyści zastanawiają się, co może oznaczać starty do połowy napis „Fabrique de Chocolat W.Lin…”.

Młody Rudolf Lindt wcale się nie palił do pracy. Uganiał się za pannami i czerpał garściami z nocnego życia Berna. Jako nastolatek pracował w fabryce czekolady swojego wuja w Lucernie i w wieku zaledwie 24 lat otworzył swoją własną firmę.

Nie było to żadne nowoczesne przedsiębiorstwo. Rynek czekolady był już wtedy dość nasycony. Szwajcarski specjał znany był na całym świecie, szczególnie po tym, jak cztery lata wcześniej, w 1875 r Daniel Peter wymyślił czekoladę mleczną.

Dlaczego czekolada rozpuszcza się w ustach?

Co więc trzeba zrobić, żeby zapisać się na kartach historii? Trzeba być gapą. Taką właśnie gapą był Rodolphe (w międzyczasie zmienił sobie imię na bardziej szarmanckie) i któregoś dnia wychodząc z pracy zapomniał wyłączyć mieszalnicę do czekolady. Wartkie wody rzeki Aare przez cały weekend napędzały koło wodne, a rano w poniedziałek gapa Lindt odkrył tajemnicę smaku, który rozpuszcza się w ustach.

Jego czekolada była mianowicie płynna. Lekka, delikatna, dająca łatwo wlewać się w formy. A kiedy wzięło się ją do ust, rozpływała się na języku.

Lindt od razu się zorientował, że jego przypadkowy wynalazek jest na wagę złota. Przez ponad 20 lat udawało mu się utrzymać w tajemnicy przed konkurencją całkiem proste rozwiązanie – wystarczyło czekoladę bardzo, bardzo długo mieszać. Swój wyrób nazwał „Chocolat fondant” – czekolada rozpuszczalna. Dzięki swojej recepturze skromny syn aptekarza stał się bogaczem.

Lindt i Tobler – berneńska czekolada x 2

Myli się jednak ten, kto myśli, że Rodolpho nagle stał się prawdziwym przedsiębiorcą. Rozwój firmy ani zwiększenie sprzedaży wcale go nie interesowały. Swoją czekoladę oddał w komis niejakiemu Jean Toblerowi, cukiernikowi z Berna.

Tobler miał już całkiem inne plany. Wysłał w szwajcarski świat handlowców, którzy wrócili z rękami pełnymi zamówień. Produkcja mogłaby ruszyć pełną parą, gdyby Lindt… jej nie sabotował. Nie tylko nie zamierzał zwiększać mocy fabryki, ale też zniechęcał do zakupu swojej czekolady dużych kupców i obniżał im rabaty.

Tobler pożegnał się więc z gracją i założył swoją własną fabrykę w berneńskiej dzielnicy Länggass.

Berno kontra Zurych

Lindt poszukał sobie nowego partnera do współpracy i w 1899r. sprzedał technologię zuryskiej firmie Sprüngli za bajońskie pieniądze. Sprzedał, ale tak jakby nie do końca. Nie podobało mu się, że nowy właściciel chce przenieść produkcję do Zurychu i opóźniał dostarczenie sprzętu. Pojawiły się pogłoski, że Lindt chce się wycofać z podpisanej umowy. On tymczasem otworzył wraz z bratem kolejną fabrykę czekolady.

W Szwajcarii z początku XX wieku był to prawdziwy skandal. Lindt odsprzedał tajemną recepturę, po czym otworzył nową firmę niemal pod tą samą nazwą (A. et W. Lindt ) i berneńska czekolada ponownie popłynęła słodkim strumieniem.

Dla Sprünglich taki rozwój sprawy był nie do pomyślenia. Pozwali obu braci Lindt oraz ich kuzyna do sądu. Rudolf próbował się bronić, twierdząc, że nie ma nic wspólnego z firmą brata. Zmarł zaledwie kilka dni po rozpoczęciu procesu sądowego.

Proces sądowy ciągnął się od 1905 do 1928r. Mała berneńska firma musiała ugiąć się w końcu przed zuryskim koncernem i została rozwiązana. Sprüngli przyjął w nazwie firmy nazwisko znienawidzonego przez siebie Lindta i od tej pory historia czekolady pisana była pod szyldem Lindt&Sprüngli.

Szwajcarska firma – dzisiaj znana na świecie raczej jako Lindt, niż Lindt&Sprüngli – posiada w swoim portfolio fabryki w Austrii, Włoszech, Francji,  Niemczech i USA.

Trójkąt z Matterhorn, czy z kabaretu?

A co się stało z jego dawnym podopiecznym, Toblerem?

Syn Jean’a, Theodor, wymyślił wraz ze swoim kuzynem Emilem Bauchmannem Toblerone, najsłynniejszy i jedyny wytwarzany po dziś dzień produkt z asortymentu dawnej firmy „Fabrique de Chocolat Bern, Tobler&Cie”.

Nazwa to połączenie nazwiska cukiernika Tobler i Torrone, włoskiego przysmaku składającego się z orzechów, migdałów i cukru. Od początku Toblerone wyróżniał się swoim oryginalnym, trójkątnym kształtem. Podobno Theodor zainspirował się majestatycznym Matterhornem. Podobno również to nie stożkowata góra, ale taneczna figura – piramida formowana na zakończenie występu przez tancerki paryskiego kabaretu Revue Folies Bergere – była wzorem czekoladowego trójkąta.

Matterhorn w służbie marketingu

Mariusz Szczygieł w Zurychu
Mariusz Szczygieł podczas literackiej wizyty w Zurychu w listopadzie 2019r. otrzymał w prezencie 4-kilogramową czekoladę Toblerone. W styczniu 2020r. została ona zlicytowana na finale WOŚP.

Początkowo logo na pudełku przedstawiało lecącego orła z flagami Szwajcarii i Berna na tle gór. W latach 60-tych na trójkątnym boku opakowania pojawił się Matterhorn. Dopiero od 2000 r. góra zajmuje główne miejsce na długim boku, a w jej rysunku ukryty jest wizerunek misia, symbolu Berna.

Berneńska fabryka Toblera wyniosła się w 1985 r. z dzielnicy Länggass na zachodnie rubieże miasta, do Brunnen. Natomiast przebudowany budynek fabryki mieści dziś część berneńskiego Uniwersytetu i znany jest wszystkim jako „Unitobler”.

W przeciwieństwie do Lindt, Tobler nie jest już szwajcarską firmą. W 1990r. odkupił ją amerykański koncern Kraft Foods, który w 2012 r. zmienił nazwę na Mondelez Intenational.

Czy w takim razie Berno bez Lindta i z amerykańskim Toblerone nadal jest dziś stolicą czekolady?

Cóż, dziś Berno promuje się raczej jako szwajcarska stolica….piwa 😉

Chcecie się dowiedzieć, dlaczego?

 

O czekoladzie można przeczytać jeszcze:

6 powodów, dla których szwajcarska czekolada jest najlepsza na świecie

Brudna czekolada, brudna woda, zabijane zwierzęta, zatrute jedzenie. Na ile szwajcarskie koncerny są odpowiedzialne za swoje produkty?

Przez Szwajcarię czekoladą i serem płynącą. Gdzie można poczuć prawdziwy smak Helwecji?

Co stereotypowy Polak wie o Szwajcarii?

 

Jeżeli podobał Ci się ten wpis, zostaw po sobie sympatyczne, żółte gwiazdki jako ocenę. A jeżeli zachwycił Cię mój blog, to nie zapomnij zapisać się do newslettera. Każdy najnowszy wpis wpadnie Ci sam na maila!

 

 

Dodaj komentarz